piątek, 19 września 2014

Rzeczy, bez których nie mogę żyć?


Na początku pomyślałam, o jakie fajne, a potem miałam spory kłopot, jako że temat potraktowałam dosłownie i szukałam rzeczy materialnych, a nie osób, wrażeń czy emocji. 

Nie przywiązuję się do rzeczy, są to są, a jak ich nie ma, to też dobrze.  
Aczkolwiek wybrałam rzeczy, których używam codziennie i ułatwiają mi funkcjonowanie lub wiążą się z moim hobby. 


1. Kawa - czasami wystarcza za samo śniadanie, czasami jest jedynym napojem, który piję w ciągu dnia i wtedy wychodzi, że wypijam 2 maks 3 kubki napoju. Wiem, że to nie dobrze, ale jakoś nie mogę przyzwyczaić się do wody, a herbatę pijam bardzo rzadko, soków nie lubię. Co tu pić?

2. Laptop i komórka to prawie jedno i to samo, dużo czasu spędzam przy laptopie, a jak nie mogę to choćby na komórce sprawdzam maile lub fejsa. 

3. W kwiatowym etui leży sobie mój czytnik Kindle, który tutaj symbolem książek czy też słowa pisanego tak w ogóle.

4. Oczywiście nie mogło zabraknąć ulubionych drutów - jak w czerwcu popsuły mi się ulubione czwórki z serii Addi Lace , to na próbę zamówiłam sobie 4,00 Hiya Hiya i jestem tak samo zadowolona jak z Addi Lace. Mają fajną żyłkę i oczywiście są super ostre. 

5. A na koniec - strzałki/rzutki do darta. Nie, nie zrezygnowałam z gry. Wciąga mnie raz bardziej, raz mniej. Nie zawsze mam siłę, czas i ochotę ćwiczyć, ale piątkowego turnieju nie odpuszczam. 

6. Na zdjęciach nie zmieścił mi się rower :-). No może bez przesady, ale polubiłam ten wiatr we włosach. A jeszcze kilka tygodni temu na samą wzmiankę o rowerze mówiłam, dziękuję, wolę posiedzieć. 

Ostatnio znajomy spytał:  "Co się z tobą dzieje? Grasz w darta, zaczęłaś jeździć na rowerze, o co chodzi?" 

No właśnie, co się ze mną dzieje ;-) 


    

środa, 17 września 2014

Wspólne dzierganie i czytanie

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasz blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *




Zielony sweterek postępuje, a raczej postępował, bo teraz się zacięłam i myślę co robić dalej. Jak wymyślę, to pokażę :-)

W czytaniu znowu Camilla Lackberg, pierwsza część powieści Syrenka. Jak widzicie nie tylko mi się podoba. Mój Julek pochłania książki dosłownie. Nie umie czytać, ale żadnej nie przepuści. Tę czytałam wieczorem przed snem i położyłam pod łóżkiem (nie mam żadnej szafki przy łóżku, bo i tak musiałaby być pusta). Rano niestety zapomniałam ją zabrać i przypomniało mi się dopiero po południu, w między czasie Julek już urzędował w naszej sypialni i tak o to wygląda książka po jego wczytywaniu się w temat. I tak miałam dużo szczęścia, bo uszkodził początek, który już czytałam. Po przednio oberwał mi okładki od "Norwegian Woods" Murakamiego, a razem z okładkami kilkanaście ostatnich stron i musiałam szukać po internecie zakończenia historii. 

Co do "Minimalizmu po polsku", to oczywiście przeczytałam, bardzo polecam, bo rozwiewa wszelkie wątpliwości dotyczące minimalizmu i każdy może znaleźć coś w tym nurcie dla siebie. Wcale nie trzeba rezygnować z hobby, ale w przypadku naszej pasji można zastąpić górę tanich akrylików jednym motkiem włóczki wysokiej jakości np. ręcznie farbowanego lub przędzonego jedwabiu.  Jedyny mój problem związany z tym podejściem, to wziąć się w sobie, zakasać rękawy i pozbyć się bałaganu - jestem totalnym chomikiem, wciąż trzymam jeszcze czasopisma  typu Twoje Dziecko lub Poradnik Domowy sprzed ponad 20 lat, albo ciuchy, których na pewno już nie włożę, bo nie mój rozmiar, a nawet nie podobają mi się po prostu. Muszę tę książkę jeszcze kilka razy przeczytać, by bardziej się zmotywować.

A teraz zapraszam Was na dzielenie się swoimi opowieściami o książkach i robótkach. A ja zmykam robić obiad i na ligę (w rzutki)


Zapraszam do dodawania swoich linków lub samych zdjęć na moim fanpagu w komentarzach do mojego dzisiejszego postu, a także na grupie Kocham dzierganie w google+.


   
   


    

wtorek, 16 września 2014

10 rzeczy, których o mnie (jeszcze) nikt nie wie

Nie dam rady wziąć udziału w całym wyzwaniu Uli, ale czemu by nie napisać o 10 rzeczach o mnie, których jeszcze nie wiecie, a może i już wiecie, bo wyczytałyście przez te wszystkie lata między wierszami. 



1. Lubię spać, spać, spać - szczególnie do południa :-) Wieczorem kładę się o nieprzyzwoitej porze, a rano ledwo udaje mi się podnieść zwłoki z łóżka i potem pół dnia myślę głównie o spaniu, a gdy przychodzi czas, gdy normalni ludzie kładą się spać, ja nie mogę zasnąć.

2. Nie cierpię kupować butów, nie cierpię nowych butów. A jak już jakieś buty dopasują mi się do nóg mogłabym nosić je na okrągło -,  nawet mocno zniszczone. 

3. Wiele osób, gdy mnie poznaje uważa, że zadzieram nosa, jestem zarozumiała, a ja po prostu jestem nieśmiała i wolę trzymać się na uboczu. Rzadko mi się zdarza zrobić pierwszy krok. 

4. Nie lubię skarpetek, ale wieczorami mam zimne nóżki. Co ja mam z tymi nogami ;-)

5. Jako dziecko marzyłam o tym, by zostać aktorką lub nauczycielką. Niestety wybrałam to drugie. Chociaż praca nauczyciela ma w sobie coś z aktorstwa. 

6. W tym roku pokochałam lato, gorące lato i zamarzyło mi się życie w tzw. ciepłych krajach i kąpiele w oceanie. Nie wiedziałam jeszcze oceanu. 

7.  Byłam harcerką, zostałam wychowana na ideałach harcerstwa, moimi idolami byli: Andrzej Małkowski - założyciel polskiego harcerstwa, Zośka z Kamieni na Szaniec, bohaterowie powieści Kolumbowie. Rocznik 20 Romana Bartnego, Martin Eden - bohater Jacka Londona. 

8. Od maleńkości byłam łakomczuchem. Wg mojej mamy nigdy nie zadowalałam się jedną porcją kaszki, zawsze chciałam dokładkę. 

9.  Łatwo się denerwuję i mam oczy w mokrym miejscu. Nie potrafię ukrywać tego co czuję, nie wiem jak bardzo bym się starało moje ciało, mimika twarzy zawsze mnie zdradzą.

10. W ogóle nie noszę wydzierganych przez siebie chust. Uwielbiam robić ażury, ale ich nie noszę. 

Tajemnice innych dziewczyn u Uli


    

środa, 10 września 2014

Wspólne dzierganie i czytanie


* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasz blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *





Dziś prezentuję samą robótkę, bo książkę czytam na ekranie komputera. 


Przeczytałam Kaznodzieję, tak jak sobie zaplanowałam. Jak to u Camilli Lackberg, nie zawiodłam się - wartka akcja i zaskakujące zakończenie sprawiły, że nie mogłam się oderwać od książki i drugą część przeczytałam całą wczoraj - wykorzystałam do tego czas, gdy Judyta szalała na rowerze po swoim ulubionym placu, chociaż oczywiście nie tylko wtedy, aż tak szybko nie umiem czytać. 

Historia jest tak okropna, że jeszcze dzisiaj rano, gdy wstałam musiałam się otrząsać co chwilę. Te skandynawskie kryminały ukazują inne oblicze Szwecji niż dotychczas mi znane. Szwecja jest mi znana jako kraj bardzo postępowy, spokojny, gdzie bardzo cenione są prawa jednostki, aż bym czasami powiedziała, że do przesady. A w tych kryminałach ukazany jest świat przesadnej religijności, aż skrajnego fanatyzmu, a poza tym zabobonów, i guseł. 


W między czasie też zaczęłam kolejną książkę - tym razem poradnik "Minimalizm po polsku"  autorstwa Anny Mularczyk-Meyer, polskiej blogerki. Po przeczytaniu kilku rozdziałów doszłam do wniosku, że mam zadatki na minimalistkę, bo w życiu najważniejsze są dla mnie inne wartości niż pogoń za kasą, karierą, gadżetami. Aczkolwiek muszę spooooro jeszcze popracować nad stroną praktyczną, czyli porządkiem, pozbyciem się starych rzeczy, organizacją w domu i zagrodzie ;-) i zrezygnować z łapania wielu srok za ogon. 

Jeśli zaś chodzi o robótki, to od zeszłego tygodnia nie tknęłam białej bluzeczki w liście. Robię tylko zielone wdzianko, bo wzór znam na pamięć i mogę prawie nie patrzeć na druty w czasie dziergania, czym oczywiście wzbudzam zainteresowanie wśród znajomych (oczywiście zabieram robótkę ze sobą gdziekolwiek idę - na kawę, na darta, gdybym mogła zabrałabym na radę pedagogiczną).

A wy co czytacie i dziergacie/kraftujecie?

Zapraszam na 



   

i oczywiście Kocham dzierganie w Google+ (nie trzeba mieć bloga, żeby wrzucić zdjęcie i napisać parę słów)  oraz na mojego fanpage na facebooku ( gdzie pod dzisiejszym wpisem w komentarzach można dodawać linki i zdjęcia ) Maknetaknits
   
   






    

poniedziałek, 8 września 2014

Rowerem przez świat :-)


Zadeklarowałam tam, że będę codziennie jeździła na rowerze (oczywiście do końca sierpień).             I prawie mi się udało - 2 razy stanęła mi na przeszkodzie pogoda. We wrześniu już nie mam czasu by jeździć codziennie, ale minęło właśnie 3 tygodnie od mojej pierwszej randki z rowerem ;-)

I zafundowaliśmy sobie z mężem małą wycieczkę po okolicy, a towarzyszył nam Pan Księżyc.



Ponieważ w naszej okolicy są górki, to trochę się zmachałam, powrzeszczałam, tak że nie będę jutro mogła mówić i na pewno będzie mnie jutro bolał każdy mięsień. 

Ale nawet nie sądziłam, że tak szybko polubię ten wiatr we włosach ;-) 



Następnym razem będzie już o drutach, albo ... o drutach.