Szukaj na tym blogu

Ładowanie...

środa, 24 sierpnia 2016

Sąsiad, czyli WDiC jak co środę

Środa to ostatnio bardzo dziwny dzień. Zawsze musi mi coś wyskoczyć i zamiast wcześniej to co raz później pojawiają się te moje posty z cyklu Wspólne Dzierganie i Czytanie. Ale już jestem.

Najpierw to co na drutach.

Wczoraj skończyłam skarpetki. Jeszcze zostało uprać i schować niteczki i można pokazywać w pełnej krasie. 

Spodobało mi się to skarpetkowanie, więc wyciągnęłam kolejne zapasy z Lidla, włóczkę, która jest mieszanką bawełny, wełny i poliamidu i ... jest jej 800 metrów w 200 gramach a mi zachciało się swetra lub choćby małej bluzeczki. Nie wykluczone, że gdzieś w moich przepastnych zbiorach pałęta się jeszcze druga taka paczka, ale raczej wątpię. Z takiej ilości nie wyjdzie mi sweterek, a tak do mnie ta włóczka woła, tak woła: "Bluzeczkę zrób, bluzeczkę zrób!" I nie chyba nie zostaje mi nic innego jak zacząć, a potem modlić się o cud.

A na skarpetki poszukam czegoś innego - mam taką samą włóczkę jeszcze w kolorze zielono-różowym, więc może z niej zrobię skarpetki.

 

A teraz czytanie lub raczej słuchanie

W zeszłym tygodniu pisałam o książce "Zemsta ubiera się u Prady".
Po przesłuchaniu całej stwierdzam, że nie była tak ciekawa jak pierwsza część. Szczególnie, że wciąż i wciąż tymi samymi słowami wracała bohaterka do przeszłości, za każdym razem trochę dodawała, by rozwinąć historię, ale w sumie to pewnie udało by się wszystko opisać na połowie stron. 

Jednakże nie zrażona, od razu sięgnęłam po kolejnego audiobooka w Legimi i tym razem wybrałam autorkę, której jeszcze nie znałam - Lisę Gardner i pierwszy tytuł jaki pojawił się katalogu - "Sąsiad" i wsiąkłam. 

To jest to. 

Trzyma w napięciu, ukazuje świat pełen potworów, ale nie sprawia przy tym, że człowiek od razu szuka miski na wymioty, jak przy niektórych kryminałach.  Zakończenie zaskakujące. I takie jak lubię. Na pewno wkrótce sięgnę po następny kryminał tej autorki. 

I zaczęłam znowu kupować kolekcję, tym razem Wielcy Malarze. Broszurowe wydanie, pierwszy tom kosztował 9,99, a następne mają być już po 23 złote i się chyba będę długo zastanawiać czy kupię. 

Tak się rozgadałam wieczorową porą, a teraz już Was zapraszam na 






   
   



środa, 17 sierpnia 2016

Pada, więc co pozostaje poza czytaniem? - WDiC

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.


Bardzo też lubię zaglądać na wasze blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 
 


Nie wiem jak u Was, ale w Suwałkach pogoda zupełnie nie jest letnia, raczej bardziej jesienna. W nocy temperatura potrafi spaść poniżej 10 stopni, a dziś np. cały dzień pada deszcz i jest tylko 15 stopni ciepła. 

W takich warunkach coraz częściej mam zimne stopy i pomyślałam oczywiście o wełnianych skarpetkach. Poza tym jakiś czas temu kupiłam sobie pierwszy zestaw bambusowych drutów pończoszniczych i w końcu trzeba je wypróbować. Chociaż powszechnie wiadomo, że ja uznaję tylko druty z żyłką.
Ale pierwsze wrażenie jest pozytywne. Druty mi nie uciekają, aczkolwiek trochę boję się, że je ścisnę zbyt mocno i się połamią. Jak widać dopiero zaczynam dziergać te skarpetki. Wyciągnęłam jakąś starą włóczkę z Lidla i próbuję Zigzagular Socks na drutach 2,5mm

Jeśli zaś chodzi o czytanie, to na razie porzuciłam "Małżeństwo wagi półciężkiej" Irvinga, jakoś denerwował mnie ten amerykański styl. 
A ponieważ wraz z chłodniejszą pogodą zaczyna się mój poważniejszy sezon biegania, to oczywiście poszukuję najbardziej odpowiedniej diety. Niestety każde ciastko i czekoladkę odczuwam w czasie biegu. I każdą kromkę chleba.

Tak więc pewnie znowu wrócę do diety bezglutenowej. Czytam tym razem "Serwuj, aby wygrać. Plan 14 dni bez glutenu, dzięki któremu osiągniesz mistrzowską formę ciała i umysłu" serbskiego tenisisty Novaka Djokovića
A oprócz tego na słuchawkach dzięki mojemu abonamentowi w Legimi słucham "Zemsta ubiera się u Prady", czyli kontynuację dość znanej książki (która została też zekranizowana) "Diabeł ubiera się u Prady". Całkiem przyjemne czytadło na deszczowe lato. 
A u Was co słychać? Zapraszam Was na 
 
 
   


   

środa, 10 sierpnia 2016

Zaproszenie na Predathlon oraz WDiC, bo przecież dziś środa

Zanim zaproszę Was do Wspólnego Czytania i Dziergania napiszę parę słów o imprezie zwanej Predathlon.

To, że ostatnimi czasy nie piszę o bieganiu, nie znaczy, że zarzuciłam ten sport, co więcej zaczęłam dosyć bacznie obserwować sportowe imprezy. 
A Predathlon to sportowa impreza organizowana między innymi przez Iwonę, która występowała gościnnie kilka razy na moim blogu. Tym bardziej kibicuję i trzymam kciuki za powodzenie.

Predathlon to triatlon, w którym nie trzeba umieć pływać wpław. Trzy dyscypliny sportowe - rower, kajak i bieg i to w jednym z najpiękniejszych zakątków Polski, czyli na Suwalszczyźnie, nad najgłębszym polskim jeziorem,  czyli jeziorem Hańcza.



Impreza odbywa się 3 września, czyli to idealny sposób by pożegnać lato i powitać złotą polską jesień (mam nadzieję). 
A wygląda tak: 
9 km rowerem
9 km kajakiem
17 km rowerem 
i na końcu 10 km bieg

Rower trzeba mieć swój, ale kajaki zapewnia organizator.

Dodatkowo na 6,5 km jest bieg dla osób, które nie będą startowały w triatlonie. Jeśli ktoś nie chce biec, może ruszyć na trasę z kijkami. 

Kilometraż niby nie jest wielki, a impreza ma charakter amatorski, jednak nikt się nie będzie nudził, bo jak to organizatorzy określili najbardziej płaskim odcinkiem Predathlonu jest jezioro Hańcza, które pokonujesz w kajaku. 

Rozumiem, że większość czytających mnie dziewczyn raczej nie podejmie się takiego wyzwania, ale może ktoś z waszych najbliższych byłby zainteresowany. 

Zapisy na stronie http://www.zawodysportowe.info/predathlon/ , dodatkowe informacje na fejsbuku na stronie Predathlonu (tam można poczytać o ludziach, którzy organizują imprezę i będą brali w niej udział)

Ja sama zamierzam wziąć udział tylko w biegu na 6,5 km i też serdecznie zapraszam. 

Wrzucę Wam jeszcze zdjęcie, jak z koleżankami (szczególnie z Iwoną - w środku) reklamowałyśmy imprezę w  czasie niedzielnego Biegu Wśród Krasnych Pól. 



A teraz już parę słów o WDiC

Czytam ... och, jak zwykle kilka książek na raz. 
Skończyłam tylko co książkę pt. "Milaczek" Magdaleny Witkiewicz. O ile się nie mylę to była debiutancka powieść tej autorki, w kolejce mam pozostałe, szczególnie planuję "Szkołę żon", ale i inne tytuły i okładki wyglądają zachęcająco, szczególnie, że są jeszcze następne tomy z Mileną w roli główniej "Panny roztropne" oraz "Szczęście pachnące wanilią"
"Milaczek" to opowieść o Milenie, która jest przed 30-dziestką, wiecznie się odchudza i szuka oczywiście miłości. To również powieść o Zofii, która jest już po 60-ce, wspiera Milenę, podsuwa jej dentystę, tzn. umawia ją z dentystą i sekunduje ich związkowi, sama w między czasie przechodząc uczuciowe burze. Jest to też opowieść o Bachorze, czyli niezwykłej 7-mio letniej Zuzannie. Czyta się szybko, sprawnie, aczkolwiek brakuje mi pewnej klamerki spinającej niektóre sceny, co nie znaczy, że nie można się domyślić co i jak.





Po skończeniu Milaczka, zaczęłam czytać "Małżeństwo wagi półciężkiej". Na razie po kilku stronach trudno określić, czy mi się podoba, ale będę kontynuować. 

Na drutach zaś monogamia całkowita - wciąż ta sama chusta, kilka rzędów może przybyło. Dziergam tylko jak coś fajnego w tv się trafi, a że nie trafia się często, to postęp w dzierganiu nikły.  

Ktoś mnie pytał co to za włóczka, to pokazuję na zdjęciu bandrolkę, a jakby dobrze nie było widać, to dodam, że to Alize Kid Royal. 

A teraz zapraszam już Was na 



   

   

środa, 3 sierpnia 2016

WDiC - Podróż

"Podróż" Krystyny Bezubik to zbiór opowiadań, a raczej chciałoby się napisać tomik poezji, chociaż opowiadania to nie wiersze, ale są bardzo poetyckie. To coś na jedno popołudnia, na przerwę na kawę, ale też by wracać do tego, to kobiece spojrzenie na codzienność. 


Mój zbiór opowiadań opatrzony jest autografem autorki, która w sieci znana jest jako Krzysia Bezubik i prowadzi stronę pt. "Piszę, bo chcę"  

I wciąż powoli podczytuję Muzeum Niewinności. Czytam i delektuję się językiem pisarza. Sama się zastanawiam kiedy weźmie górę ciekawość zakończenia. 

A na drutach cały czas ta sama chusta. Zastój mam. Nie mam czasu dziergać między treningami biegowymi i przejażdżkami rowerowymi i wszystkimi innymi zajęciami, które można określić jednym słowem - życie. 

A teraz zapraszam Was na 


 
 
   
   

środa, 27 lipca 2016

Letnie czytanie, czyli WDiC

Powróciłam do czytania Muzeum niewinności. Początkowo książka ta zachwyciłam mnie od pierwszego zdania. Ale z czasem jakieś znużenie się  wkradło i porzuciłam ją na rzecz innych lektur. 


Ale skoro mamy lato, czas odpoczynku i teoretycznie nigdzie się nie spieszę, postanowiłam wrócić do przerwanych książek. 

Tak więc w nie jedną jeszcze środę, mogą się pokazać tu okładki i tytuły, które na spotkaniach WDiC gościły.  A jest ich sporo. Niestety taka jest wada czytaniu kilku pozycji na raz.

Tak samo jak z robieniem kilku rzeczy na drutach w tym samym czasie. Jedna robótka bardziej pochłania, o innej się zupełnie zapomina. Dziergam chustę w tempie ślimaczym. 

I żeby tradycji stało się zadość zapraszam Was na 






   

   




sobota, 23 lipca 2016

Lniany sweter. I linkowe party u Maknety.

Zapomniało mi się, że dziś jest sobota. 
W wakacje każdy dzień tygodnia jest taki sam. 
Nie żeby każdy był nudny, ale każdy jest tak samo ważny. I poniedziałek i piątek, i niedziela i oczywiście sobota są dniami wolności, niespiesznego wstawania, oddawania się drobnym przyjemnością od rana do wieczora. 

Na szczęście tuż przed popołudniowym spacerkiem przypomniało mi się, że dziś sobota i założyłam nowy sweterek oraz zmolestowałam męża by wziął aparat. 

O to wyniki naszej współpracy.

lniany sweter na lato

Bluzeczka została zrobiona z włóczki lnianej PuroLino na drutach 4,00mm.

sweterek z dłuższym tyłem

Zużyłam po 4 motki (no nie całe) każdego z dwóch kolorów.

linkowe party u maknety

Robiłam ją swoją metodą kombinowaną, która bardzo mi się wciąż podoba.

maknetaknits

Na spacerze poobiednim byliśmy z Julkiem, więc i on oczywiście jest na zdjęciach.

knitting

Zrobiliśmy sobie kilka zdjęć przy sztuce.

druty maknety

sweter na drutach

Niedawno zostałam zapytana, czy Julek też biega.  Odpowiedź jest jedna: NIE. Na samą propozycję odwraca się na przeciwną stronę, a jak już matka się uprze by przyspieszyć choć na chwilę, zapiera się nogami jak osiołek.

blog maknety

Kocham lato, nawet takie kapryśne jak w tym roku.

slowlife, radość życia

druty maknety

Pozdrawiam Was serdecznie 


lniany sweter na drutach

sweter lniany

I jeśli macie ochotę podzielić się linkiem do ciekawego artykułu na swoim blogu, to serdecznie zapraszam na 






   
   

 

środa, 20 lipca 2016

WDiC - Zostań Freelancerem

Sweterek, który pokazywałam przez ostanie dwa tygodnie jest już skończony, tylko jak to często w moim przypadku bywa nie może doczekać się sesji zdjęciowej. Ale mam nadzieję, że do soboty uda mi się ta sztuka i będzie okazja, by zorganizować również w sobotę linkowe party.

Skoro sweterek skończony, to wyciągnęłam robótkę z gromady zaczętych i próbuję dokończyć chustę. Nie żeby mi ta chusta jakoś była koniecznie potrzebna, raczej dlatego, że robię ją na drutach 3,75, a te mi są potrzebna do dokończenia pudrowego sweterka , to muszę najpierw skończyć chustę by zwolnić druty ;-)

  
A czytam "Zostań freelancerem. Praca zdalna od A do Z". To kompendium wiedzy, dla osób, które chciałyby zacząć pracować z domu, a brakuje im podstawowej wiedzy, jak zacząć szukać zleceń, gdzie ich szukać, jak sobie zorganizować pracę, o czym pamiętać przy podpisywaniu umów. Myślę, że jest to bardzo fajna pozycja. 

A co u Was słychać? Zapraszam Was na 


 
   
   

PS. Jeśli podobał Ci się ten post, bardzo proszę udostępnij go na facebooku lub w google+ lub twitnij - wystarczy kliknąć w którąś z ikonek poniżej tego wpisu.


Newsletter