czwartek, 18 grudnia 2014

Wspomnienie lata - wernisaż

W lipcu brałam udział w warsztatach pt. 3 razy Suwałki - bawiłyśmy się fotografią, gipsorytem, monotypią i malowałyśmy obrazy - wszystko w ciągu 1 tygodnia. Dzisiaj odbył się wernisaż naszych prac. 

A o to moje prace 

Obraz olejny - fragment fontanny


I zdjęcia fontanny wraz z autorką


Przy okazji prezentuję sweterek, który robiłam latem, a którego nie pokazywałam w całej okazałości. 

A teraz jeszcze plecy


Lepszych zdjęć udziergu nie będzie :-( 
Sweterek nosi się dość fajnie, chociaż zimą nie grzeje - skoro to bawełna z bambusem.

Jak tylko inne zdjęcia z wystawy będą dostępne on-line to wrzucę tutaj link, żebyście mogły sobie pooglądać. 

środa, 17 grudnia 2014

Wspólne dzierganie i czytanie

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasz blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 




Jest dziś tak szaro, że zdjęcia robione przy odsłoniętym oknie i tak wyszły blade i smutne. Ta włóczka w każdym świetle wygląda inaczej, próbkę przy sztucznym można było oglądać w poniedziałkowym poście Na zachętę.
Tak, to ta sama włóczka. Poza tym ten sweterek daje mi w kość, a raczej po prostu tak mnie wciągnął, że nie mogę myśleć o niczym innym. Mam nadzieję, że nie przeżyję gorzkiego rozczarowania, bo wciąż go pruję i poprawiam. Tułów już skończyłam i teraz przeszłam do rękawów, które robię 2 na raz i też drżę w obawie, że będą one za szerokie, szczególnie, że są robione ażurem. 

Jeśli zaś chodzi o książkę, to niestety tak jak już wspominałam, przegrywa z robótką i z mężem, który ostatnio swój wolny czas spędza przy TV w tym samym pokoju, w którym ja zwykle robótkuję, czyli siłą rzeczy, ja też oglądam podczas robótkowania. I wciąż na tapecie "Zupa z granatów", chyba ten sweterek będzie miał nazwę związaną z książką ;-). 

A Wy co porabiacie? Zapraszam na 


PS. W kolejne dwa spotkania WDiC odbędą się we wtorki, a nie w środy, bo akurat wypadają one w Wigilię oraz w Sylwestra. Myślę, że akurat to są takie dni, kiedy blogowanie nam raczej nie w głowie.


   


   





poniedziałek, 15 grudnia 2014

Na zachętę - w poniedziałek

Choć nie środa dzisiaj to o dzierganiu i czytaniu znowu będzie. 

Dzierganie mnie tak pochłania, że czytanie mi nie bardzo idzie. 
Ale aby zachęcić siebie samą oraz Was pomyślałam o nowej zabawie, którą ściągnęłam z fejsbuka.

Zasady:

1. Otwórz ostatnio czytaną książkę na dowolnej stronie.
2. Wybierz 2 zdania, które mogą zachęcić, ale nie będą zdradzały zbyt wiele.
3. Oczywiście podaj tytuł książki i autora.

str. 155

"Krótko mówiąc, jak na wiejskiego chłopaka z hrabstwa Kerry, wiódł rajskie życie. I ani mu sie śniło, że już w rok później będzie zgłębiał nauki sakramentalne i oddawał się nieustannej lekturze Pięcioksięgu w seminarium duchownym w Tippery."

oczywiście Marsha Mehran "Zupa z granatów"

i moja robótka


Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @makneta


Jeśli macie ochotę na zabawę, to napiszcie na blogu lub w komentarzach pod tym postem owe 2 zdania i tytuł i autora książki.

czwartek, 11 grudnia 2014

Świąteczna dekoracja - wyzwanie dzień 3

Jestem jeden dzień do tyłu z wstawianiem postów na wyzwanie Uli
Dzisiaj wrzucam post, który miał się ukazać wczoraj.

Dzisiaj chciałam Wam przypomnieć ozdoby choinkowe, które wydziergałam w zeszłym roku. 
Nie tylko je wydziergałam, ale też podałam na blogu opisy - wszystkie możecie znaleźć pod hasłem Boże Narodzenie


Jeszcze jest trochę czasu na wydzierganiu kilku zabaweczek na choinkę.


środa, 10 grudnia 2014

Wspólne dzierganie i czytanie

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasz blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 



Książka znowu ta sama co w zeszłym tygodniu i nawet dwa tygodnie temu, aż wstyd pokazywać. A i pisać nie mam o czym, bo przeczytałam tylko kilka kartek "Zupy z granatów". Ostatnio raczej więcej czytam innych blogerów niż literaturę piękną.


Za to trochę podziergałam. Zdecydowałam się na inny, drobniejszy  ażur niż ten pokazywany ostatnim razem - na razie tylko na rękawach. Robię sweterek od góry i oczywiście już kilka razy prułam, ale nie poddaję się, na razie mi się podoba. Doszłam już do pach i teraz to już pewnie będzie z górki. Muszę jeszcze tylko zdecydować jak długi ma być i jak go wykończyć oraz wydziergać nieszczęsne rękawy. Ponieważ nitka jest dość cienka to będę raczej dziergała dwa na raz. 

A Wy co porabiacie? Zapraszam na 






   


   


wtorek, 9 grudnia 2014

List do Świętego Mikołaja - wyzwanie Uli dzień 2



Dzisiaj jest drugi dzień wyzwania Uli i wypadałoby coś napisać. 

Jednak dzisiaj nie mogę niemal oderwać się od drutów - przechodzę ostry atak knitozy (trzymajcie kciuki, żebym nie musiała pruć),  a poza tym tylko 2 tygodnie temu napisałam i opublikowałam mój list do Świętego Mikołaja.

Jeśli macie ochotę poczytać jaka jestem samolubna i bezwstydna, to zapraszam do czytania TUTAJ. 

Chociaż przez te 2 tygodnie namyśliłam się i do listy dodałabym jednak włóczki 

Leizu Worsted w przepięknym zielonym kolorze ze sklepu Chmurka






A jeśli chcecie poczytać listy innych dziewczyn, to oczywiście zapraszam do Uli

A Wam co się marzy, co byście umieściły na swoim liście do Mikołaja?

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Ulubiona tradycja świąteczna - wyzwanie Uli dzień 1


Długo zastanawiałam się czy brać w tym miesiącu w wyzwaniu Uli, ponieważ ja nie przepadam za Świętami. Zupełnie nie rozumiem tego całego szału dekorowania każdego centymetra kwadratowego przestrzeni, planowania menu, tego nastawiania się na magiczny klimat świąteczny.

Dla mnie całe te przygotowania do Świąt to tylko strata czasu, znam lepsze zajęcia i bardziej rodzinne niż sprzątanie, po którym za chwilę nie będzie śladu lub gotowanie, pieczenie jedzenia, po którym szybko nie będzie śladu, a co najwyżej niestrawność i nadwaga.

Co nie znaczy, że w ogóle się nie przygotowuję, szczególnie, że jak powszechnie wiadomo dzieci lubią celebrować wszelkie okazje i oczywiście cały grudzień zwykle mija na planowaniu jak ubrać choinkę. U nas choinka, ewentualnie drobne ozdoby na okno to maksimum dekoracja. 


 
Z choinką mamy związane dwie tradycje. Jedna to taka, że ubieramy choinkę w Wigilię - ubierają dzieci z tatusiem, a mamusia tylko nadzoruje prace z kuchni.


Drugą tradycją jest przygotowywanie choinkowych zawieszek i łańcuchów. Kiedy moi najstarsi synowie byli mali to często piekliśmy i dekorowaliśmy pierniczki do zawieszenia na drzewku. Teraz ze względu na Julka nie ma takiej opcji, bo ściągnąłby całą choinkę na siebie razem z tymi ciastkami. Pozostają nam papierowe łańcuchy, pawie oczka, dekupażowe kule i oczywiście wydziergane przeze mnie gwiazdki lub inne zabaweczki. W tym roku córunia już zagoniła mnie do pracy i robimy koralikowe aniołki. I to jest dopiero początek, bo ma ona rozległe plany i co chwila słyszę - Mamo, a mamy filc? a mulinę? a cekiny?


A Wy lubicie Święta?

niedziela, 7 grudnia 2014

Rozmowa z projektantka Justyną Lorkowską

Dzisiejszego wieczoru zapraszam Was do przeczytania wywiadu z rodzimą projektantką Justyną Lorkowską.

Jest to kolejny wpis z tej serii - wcześniej publikowałam rozmowę z Justyną Kacprzak oraz Hanną Maciejewską.  Mam nadzieję, że Wy tak samo jak ja lubicie czytać o twórczych osobach, o ich historii związanej z pasją. Zapraszam.


  1. Opowiedz proszę jak to się zaczęło, kiedy zaczęłaś dziergać i kto cię tego nauczył.
Szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam ten moment, ale wydaje mi się, że musiałam być wtedy małą dziewczynką. O dziwo pierwsze, co miałam opanowane to szydełko. Szydełkowałam sukienki, sweterki i czapki dla Barbie (czyli musiałam być wtedy naprawdę mała). Później, na drutach nauczyłam się robić sama podglądając mamę. Z dzieciństwa pamiętam ją z drutami w ręku i było to dla mnie coś zupełnie normalnego. Często siadałam obok niej i podpatrywałam. Obecnie w mojej rodzinie wszystkie dziergamy (mam jeszcze siostrę), lecz tylko ja się tym zajęłam zawodowo.

  1. Czy pamiętasz swoją pierwszą pracę na drutach / szydełkiem?
Pamiętam sweterki dla Barbie bardzo dobrze, a z takich większych udziergów to kojarzę dopiero czarny dwumetrowy szalik, który wydziergałam na studiach podczas jazdy pociągiem na trasie Piła-Toruń. Wtedy też zrobiłam swoją pierwszą kamizelkę z warkoczami. Była taka pokraczna...i sprułam ją jakieś trzy lata temu. :-)


  1. Czy masz ulubioną technikę, ścieg? A ulubiony rodzaj włóczki?
Ulubioną technikę lub ścieg? Hmm. Trudno mi wskazać tylko jedną technikę lub ścieg. Lubię warkocze, ażury, fakturę, paski - właściwie wszystko, byle w umiarze. Jestem również bardzo zafascynowana skróconymi rzędami oraz żakardem. Te pierwsze pozwalają na uzyskanie niepowtarzalnych kształtów, czy też korygowanie dopasowania swetra, natomiast żakard jest po prostu cudowny. Za każdym razem, gdy dziergam cokolwiek żakardowego moje życie zwalnia, delektuję się każdym oczkiem i "obrazkiem", który się pojawia na drutach. Bardzo mnie to uspokaja.
Ponadto bardzo lubię się bawić kolorami i to one determinują, co z nich powstanie. Kiedyś trzymałam się kurczowo moich "bezpiecznych" barw, lecz obecnie szukam nowych inspiracji, i tak też moja niechęć do fioletów (wbita do głowy w czasach dzieciństwa) odeszła daleko w dal.

  1. Jak to się stało, że zaczęłaś tworzyć swoje własne wzory?
Czasami życie toczy się bardzo niespodziewanie :-) Przez wiele lat, zanim założyłam rodzinę i zaczęłam dziergać, uczyłam języka angielskiego. Po narodzinach Wojtusia, kiedy zaczął się u niego czas "froterowania" podłogi brzuchem, najzwyklej w świecie szkoda mi było jego ubrań i Marcin (mój mąż) podpowiedział, bym zamówiła włóczkę i sama zrobiła jakąś kamizelkę. Kamizelkę zrobiłam, potem jakąś czapkę, sweterek... i tak ruszyło. Moim blogiem zawładnęły robótki. W miarę uczenia się nowych technik, moja głowa wypełniała się sama pomysłami, które zaczęłam realizować i spisywać. Niedługo potem portal Petite Purls opublikował czapkę, którą zaprojektowałam dla synka i... doszłam do wniosku, że chciałabym to robić jak najdłużej.

  1. Co cię inspiruję? Gdzie poszukujesz natchnienia?
Może to mało poetyckie, ale najczęściej projektuję to, czego tak naprawdę w danym momencie potrzebuję, i co na pewno będę nosić. Jako mama maluchów staram się, by moje dzianiny były przede wszystkim praktyczne i wygodne. Oczywiście mówię teraz o dzianinach, które powstają tak po prostu, bo "mam kaprys". Nieco inaczej jest, gdy jakiś projekt powstaje w współpracy z kimś innym - wtedy też często inspiracją jest sama włóczka, jej kolor, skład, lub po prostu zamówienie osoby, z którą pracuję. Osobiście najbardziej inspirujące dla mnie jest dzierganie bez terminów, bez presji, kiedy druty mnie same prowadzą.
Bardzo lubię rzeczy proste, eleganckie, logiczne i nie przekombinowane. Staram się przywiązywać ogromną uwagę do tego, by czapki miały piękne zbieranie oczek na czubku, by swetry nie przytłaczały "ozdobnikami" oraz by sam proces dziergania był przyjemny.


  1. Jak wygląda twój proces twórczy od pomysłu do realizacji?
Częściowo już na to pytanie odpowiedziałam wyżej. Czasami daję się ponieść włóczce, a czasami projekt zaczyna się od szkicu. Szkicowanie jest łatwiejsze dla osób z którymi pracuję, gdyż mogą sobie wyobrazić produkt finalny, ale osobiście nie bardzo to lubię, szczególnie, gdy współpraca trwa długi czas i mi się odwidzi moja propozycja. Taką sytuację miałam tworząc kolekcję "What the Heart Wants" dla Malabrigo - tylko jeden projekt rzeczywiście wygląda tak, jak szkic, który oni ode mnie otrzymali. Dzięki Bogu bardzo mi ufali i miałam wolna rękę, jeśli chodzi o modyfikacje. Wolę, gdy coś wpada mi w do głowy, daję nura w motki i sięgam po druty.

  1. Który z twoich projektów jest twoim ulubionym?
O kurczę, bardzo trudne pytanie. Wychodzę z założenia, że jak coś mi się nie podoba, to po prostu tego nie robię, dzięki czemu używam wszystkie ubrania, które stworzyłam. Najczęściej narzucam na siebie któryś z kardiganów (walka o The Big Cable w domu jest cały czas, bo dzieci używają go jako koca) lub pulowerów. Łatwiej jest z czapkami - zimą ubieram codziennie inną :-)


  1. Ile czasu poświęcasz na dzierganie i projektowanie i co na to twoja rodzina? Czy możesz nam opowiedzieć jak wygląda typowy dzień projektantki? Co lub kto pomaga ci pogodzić pasję z codziennym życiem?
Od momentu, kiedy zaczęłam się zajmować projektowaniem na "cały etat", robótka mi zawsze towarzyszy. Przy moim komputerze mam kupkę swetrów, nad którymi w danym momencie pracuję, a w torebce coś małego, dzierganego dla przyjemności, bo jednak cały czas się staram dziergać coś, co nie jest pracą. Mamy z mężem dwójkę małych dzieci i to tak naprawdę one po części układają mój dzień pracy. Pracuję kiedy mogę, najczęściej wieczorami. Ale nie jestem z tym zupełnie sama, ogromne wsparcie otrzymuję od męża, który pomaga mi np. w administracji stroną Lete's Knits; od teściowej, którą w przeciwieństwie do mnie lubi przewijać włóczkę, a także od paru zaufanych osób.

  1. Czy mogłabyś pokazać nam swoje miejsce pracy? Co w twoim miejscu pracy jest dla ciebie najbardziej istotne, bez czego nie możesz pracować? Czy masz jakieś niezbędne akcesoria lub umilacze, bez których praca nie idzie z przyjemnością?
Musiałabym Ci dać się sfotografować na podłodze wśród klocków Lego i moich włóczek. Ale tak naprawdę, najlepiej mi się pracuje, jak wyłączę przeglądarkę internetową i Ravelry. Bardzo często dziergam oglądając jakiś film - od razu lepiej mi oczka z drutów schodzą.


  1. Gdzie możemy znaleźć twoje wzory?
W kilku miejscach, m. in. na mojej stronie www (http://letesknits.com), na Ravelry, Craftsy, Patternfish, Etsy itp.

  1. Czy możesz zdradzić nam nad czym obecnie pracujesz?
Niech to będzie niespodzianka. Mogę jedynie zdradzić, że nowy rok będzie dla mnie bardzo kreatywny i będę miała przyjemność pracować z osobami nadającymi na tej samej fali.

  1. Czy masz jeszcze jakieś inne zainteresowania, sposoby spędzania czasu, żeby się zrelaksować, złapać dystans?
Owszem. Od wielu, wielu lat jestem anonimową kinomaniaczką :-) Bardzo lubię chodzić do kina i kiedy tylko mamy chwilę wolną, staramy się zobaczyć coś na dużym ekranie. Moim ulubionym gatunkiem są horrory, w szczególności te z lat 80-tych. Będąc nastolatką strasznie lubiłam Freddiego Kreugera i nawet wzięłam się za zrobienie swetra w zielono-czerwone pasy (hmmm, to chyba mój najstarszy UFOk, bo nadal go nie skończyłam). No i "Obcego"! "Dwójkę" widziałam już kilkadziesiąt razy i nadal mogłabym ją oglądać.
Poza tym, bardzo lubimy z rodziną wsiąść do auta i po prostu gdzieś jechać, coś zobaczyć. A z takich bardziej kreatywnych hobby to lubię również szyć, choć póki co jest to dosyć trudne logistycznie.

  1. Czy chciałabyś nam jeszcze o czymś opowiedzieć?
Nie. Dziękuję bardzo za tę rozmowę i serdecznie pozdrawiam :-)


Dziękuję serdecznie Justynie, że pozwoliła  nam się  bliżej poznać :-)

Justynę i jej prace możecie znaleźć:

sobota, 6 grudnia 2014

Golden TripleLeaf Shawl

Ponieważ wzór na  chustę Golden TripleLeaf Shawl został opublikowany (w końcu) chciałam Wam pokazać jak wykonały go moje testerki. 












Dwie ostatnie są wykonane trochę inaczej niż oryginał, ale też są piękne.

I jeszcze Jolanta.bajka




środa, 3 grudnia 2014

Wspólne dzierganie i czytanie

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasz blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. * 




Uczciwie muszę przyznać, że przeczytałam może z 4 strony z tej książki ("Zupa z granatów"). Zupełnie nie mogę się skupić na czytaniu.

Co do dziergania to skończyłam rękaw w płaszczyku, ale jeszcze zostały mi plisy przodów. Ponieważ te moje dzierganie wieje nudą, to postanowiłam zacząć w końcu coś z Sock Malabrigo i zaczęłam robić próbkę i doszłam do wniosku, że mój wcześniejszy pomysł się nie uda i teraz to ja już nie wiem co bym chciała zrobić z tego Socka. Nie wiem co mi padło na rozum, gdy go kupowałam, bo ja nie lubię tak mocno cieniowanych włóczek. A poza tym chciałam robić ażurem z dużymi dziurami, tyle, że wełna i dziury? to sweterek ani nie będzie się nadawała na zimę, ani na cieplejszą pogodę. Teraz już sama nie wiem co mam robić :-(

A teraz zapraszam Was serdecznie na