Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 16 listopada 2009

Jestem padnięta

Chociaż skończyłam i czapkę Julka i baktusa (czyli najmodniejszy obecnie szalik) dla niego, to dzisiaj zdjęć nie będzie.

Julek na prostej drodze w domu przewrócił się i skręcił nogę w kolanie. Noga nie opuchła, ale kulał więc po pewnym czasie pojechaliśmy do lekarza rodzinnego, a stamtąd już tylko do szpitala. Założono mu szynę gipsową. Ale co z tego, dzieciak tak się wił podczas zakładania, że od razu pękła w kolanie i jutro czeka mnie najpewniej powtórka z rozrywki. Tak w ogóle to strasznie twardy jest. Potwierdza się kolejny raz teoria, że ma bardzo obniżony próg bólu. Ledwo idzie, ale cały czas do przodu. Nie jestem go w stanie utrzymać ani w łóżku ani na fotelu przez dłuższy czas.

I znowu wyszło smętnie, a miało być tak pięknie ;-)

8 komentarzy:

  1. Makneto -nieprzyjemna przygoda :-(
    Oby jutro się udało założyć gips...a może taka szyna usztywniająca z rzepami ?
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście kiepsko...

    Kiedy latem na ognisku osy pokąsały dzieci, wszyscy myśleliśmy, że Patryk się jakoś uchował. Dopiero następnego dnia rodzice zauważyli spuchniętę nogę - pokąsało go kilka os, a On nawet nie pisnął...

    Pozdrawiam ciepło

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie niewesoło ...Trzymaj się, jutro będzie lepiej.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  4. trzymaj się, musi być dobrze... Przytulam Cię wirtualnie, acz cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj biedactwo, dobrze, że jest taki dzielny, dużo zdrówka dla niego i szybkiego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będzie dobrze.
    Julek jest dzielny.
    Trzymajcie się.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to masz babo placek,jak się wali to dużo ale będzie lepiej.Robótki są cudowne,bardzo ciekawie zapowiada sie niebieska czapka ale opis po angielsku,berety i Twoja czapusia super.Ale to chyba jeszcze nie wszystkie Twoje zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Będzie pięknie, trzymaj się :-))

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz!

Newsletter