Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 30 września 2013

7 / 52 weeks of happy

Wczoraj zawieźliśmy najstarszego syna do Warszawy.
Nie chwaliłam się wam, chociaż strasznie jest z niego dumna, bo został studentem wydziału dziennikarstwa na UW. Co po tym będzie robił, nie wiem, ale wychodzę z założenia, że studia są po to by młody człowiek  rozwijał swoje pasje i intelekt,  poznawała nowych ludzi, nawiązywała kontakty, uczył się życia.
W każdym bądź razie jest mi trochę dziwnie, że go nie ma. Nigdy nie była matką kwoką, ale najstarszy jest typem faceta, który przyjdzie i po zabawia matkę gdy ta gotuje obiad informacjami na temat świata sportu, youtubowych gwiazd, bohaterów zwariowanych japońskich filmów lub komiksów, itd.

I chyba z tego żalu wzięło i mnie pokręciło. Wczoraj w samochodzie spędziliśmy ponad 8 godzin i dzisiaj rozbolał mnie kręgosłup, tak że przez większą część dnia nie mogłam się ruszać. Teraz powoli dochodzę do siebie, ale nie mam siły nawet wziąć drutów do ręki, ani przejrzeć zrobionych wczoraj w ZOO fotek.
Bo oczywiście była z nami w Wa-wie Judyta, która marzyła o pójściu do ZOO.

Tak więc z tego tygodnia kilka zdjęć z moich spacerów i wczorajszego dnia, które zrobiłam komórką.

Te już z moich spacerów po okolicy

Instagram

16 komentarzy:

  1. Dzieci rosną i dorośleją tak szybko. Piękne zdjęcia. Doskonale ujęłaś barwy złotej polskiej jesieni. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, dzieciaki szybko rosną, a kiedy są w domu to często się tego nie docenia.

      Usuń
  2. Mój syncio od sierpnia zeszłego roku też mieszka w Warszawie. Pracuje i zaczął ponownie studia , które przerwał w Lublinie. Właśnie był w weekend i wyjechał z całą torbą "słoików" z wałówką :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki nasz los matek- szykowanie wałówki. Nie mogę doczekać się piątku, gdy mój przyjedzie i przekaże na żywo pierwsze wrażenia.

      Usuń
  3. Gratulacje dla syna. Po dziennikarstwie też można znaleźć dobrze płatną, ciekawą pracę. Ważne żeby się uczył i dążył do celu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja nie neguję zawodu dziennikarza, może po prostu nie jest tak konkretny jak lekarz czy inżynier. Ale myślę, że sobie poradzi.

      Usuń
  4. Studia studiami a życie -życiem :))) ... najważniejsze żeby tu i teraz robić ciekawe rzeczy.
    W związku z rozstaniem uściski pocieszenia Pani Matce przesyłam ♥
    Ujęcia ze spacerów - śliczne ... niedługo zobaczymy te miejsca w zimowej scenerii ;) ... a potem w wiosennej
    A propos drzewa ... co roku wyjeżdżamy na wakacje w Bory i mąż mój właśnie tam "miał" swoje ulubione drzewo do fotografowania w różnym świetle itp ....i w tym roku przyjeżdżamy, idziemy w las, potem na łąki a drzewa .... BRAK ... rozczarowaliśmy się trochę a mąż nawet bardziej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiał być szok, mój mąż też ma swoje ulubione miejsca do fotografowania. A ja żałuję, że wcześniej nie robiłam zdjęć, bo przez ostatnie lata moje miasto zmienia się nie do poznania. Nie wiem czy na lepsze, jedni uważają, że tak.

      Usuń
  5. Gratuluję Tobie synusia i synusiowi :-)
    Cudne zdjęcia.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje !!! Na pewno będzie Ci brakowało syna i nie łatwo będzie się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Życie stawia przed nami coraz to większe wymagania i nie pyta czy jesteśmy na to gotowi. Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, nie pyta. Chociaż może to dobrze, bo inaczej trzymałabym dzieciaki wciąż uczepione przysłowiowej spódnicy

      Usuń
  7. Gratuluję! A mój syn właśnie niedawno wrócił ze stolicy po studiach, jest świeżo upieczonym lekarzem :))) Rzadko się widywaliśmy przez te lata, bo daleko, ale rozmawialiśmy prawie codziennie. I chyba nie tyle tęskniłam, co bardziej cieszyłam się, że realizuje swoje plany, studiuje wymarzony kierunek, że mieszka w dużym mieście, że poznaje świat i ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! Też staram się patrzeć na usamodzielnianie się moich dzieci w ten sposób.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za komentarz!

Newsletter