Szukaj na tym blogu

wtorek, 28 października 2014

Jak znielubić słodycze?

Ktoś wpisując takie hasło trafił na mojego bloga.


Ale żebym to ja wiedziała, jak znielubić słodycze, to bym pewnie już bogata była ;-) a przede wszystkim chuda. 

Przez ostatni rok udało mi się zrzucić 16 kg. Nie zobaczycie moich zdjęć w bikini ważącej 90kg ani teraz ważącej 74, ani w ogóle moich zdjęć w bikini, chociaż modne to ostatnio. Musicie mi po prostu uwierzyć na słowo, że zrzuciłam 16 kilo. 


Udało mi się to dzięki diecie Paleo i właśnie niejedzeniu słodyczy. Ale to wcale nie znaczy, że ich nie lubię, niestety. 

Jak więc przestać obżerać się słodyczami?

Po pierwsze, po prostu powiedzieć sobie - nie jem słodyczy. Tak wiem, banał, ale nie da się niczego zmienić w swoim życiu, jeśli nie będziemy naprawdę tego chcieli, nie będziemy przekonani, że tak ma być, że to jest dla nas najlepsze. 



Po drugie, przestać jeść chleb i zboża. Mama niestety przekazała mi jeden ze swoich nawyków - wieczorne podjadanie chleba. A ponieważ chlebek zazwyczaj pięknie pachnie, to nie kończy się na jednej czy dwóch kromkach, szczególnie jak jest świeżutki i cieplutki. Chleb niestety nie ma zbyt wielu wartości odżywczych, a tylko rozpycha żołądek. 
W moim przypadku jakoś to tak magicznie działa (o czym już pisałam tutaj), że jedzenie chleba wzmaga mój apetyt na słodycze. 


Po trzecie, trzeba jeść tłusto. Skoro nie dostarczam sobie energii z węglowodanów, to muszę dostarczyć ją z tłuszczów. Oczywiście nikogo nie namawiam do wcinania smalcu w kostkach. Znowu do łask wrócił w moim domu rosół, bigos, kurczak pieczony ze skórką.  Ale to nie znaczy, że zupa ma być z zasmażką. Mięso jem tylko z warzywami i jakoś nie mam ochoty już na deser, jak zazwyczaj po tradycyjnym obiedzie. A jak umawiam się z Wiolą na ciasto w Cafe Plaza, to po prostu nie jem obiadu i jeden kawałek ciasta mi wystarcza.


Po czwarte, najlepiej chodzić na zakupy po jedzeniu, a nie przed. A jeszcze lepiej wysyłać na zakupy męża. Na listę  zakupów oczywiście nie wpisujemy żadnych słodyczy. 


Po piąte, możecie jeszcze przypomnieć sobie moją listę Jak radzić sobie z ochotą na coś słodkiego. 

Jak widzicie nie mam żadnych sztuczek, wszystko to są mniej lub bardziej znane sposoby. I są to sposoby, które działają na mnie. A wy macie swoje "sztuczki"? Podzielcie się ze mną, bo przede mną nowy "rzut" odchudzania. 


Przy okazji robienia zdjęć czapki zaczętej podczas sobotniego spotkania, poprosiłam męża, by sfotografował mnie,  tak jak zwykle chodzę do pracy, na kawę, na darta, bez upychania nadmiaru tłuszczu w obciskające gacie czy gorset, bez push-up'u i make up'u.  Możecie zobaczyć moje wałeczki, tfu wielką oponę na brzuchu. I mam nadzieję, że za kilka miesięcy, może tygodni, będę mogła się Wam pokazać bez wałeczków.


bluzka: Reserved
spodnie: Wrangler
buty: Lasocki
zegarek: JVD
czapka: wyrób własny 


I kilka słów na temat czapki - zrobiona z włóczki Malabrigo Twist, kolor Teal Feather 412, druty 4,00 oraz 5,00. Wzór z głowy.  Jeśli miałybyście ochotę zrobić taką sobie taką czapkę, dajcie znać. Wzór w języku angielskim, jest opcja dwukolorowa. 



35 komentarzy:

  1. Śliczna czapka, bardzo podoba mi się jej kolor! *^o^*
    Pamiętam taką scenę z rodzinnej kolacji - trzy ciotki żwawo dyskutujące na temat różnych sposobów odchudzania, podczas konwersacji nakładające sobie na talerze furę jedzenia. Popatrzyłam na nie z boku i nagle mówię "pierwszym krokiem do schudnięcia jest przestać się obżerać!" To im dało do myślenia, bo chyba same na to nie wpadły!... *^w^*~~~
    Masz rację, świeży chlebek jest taaaaaki smaczny!... I chyba czas ugotować bigos, to taki jesienny rozgrzewacz.
    A na zakupy nie mogę wysyłać męża, bo on w przeciwieństwie do mnie zawsze kupi czekoladę! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też bardzo się podoba ten kolor, teraz tylko muszę pomyśleć o czymś na szyje w tym kolorze.
      Bardzo fajna historyjka, czasami człowiek musi sobie uświadomić takie proste rzeczy - zbyt oczywiste, żeby o nich myśleć świadomie.
      Mój mąż kupuje słodycze tylko na zamówienie, a gdy powiem że się odchudzam, a potem poproszę o coś słodkiego to i tak nie kupi, bo mnie wspiera.

      Usuń
  2. Ale ładnie wyglądasz! Taka uśmiechnięta :) a 16 kg to super wynik !! ja mam za pasem (nomen omen) z 6 kg do zrzucenia i prawda jest taka, że dieta odpowiednia to 3/4 sukcesu, a w diecie już połowa sukcesu to pozbyć się słodyczy. Wg mnie cukier uzależnia i najgorszy jest początek - jak się przetrwa "głód" to potem coraz łatwiej - ja od prawie miesiąca próbuję się pozbyć nałogu i z codziennego deseru, pozostało domowe ciasto w weekend. Są chwile, że nie jest lekko ale walczę dzielnie. Co do samej diety to ja jednak tłusto po prostu nie lubię...staram się żeby było urozmaicone - syte a jednocześnie rozsądne kalorycznie. Znajoma mi poradziła żeby sobie spisać wszystko co jemy powiedzmy przez tydzień, a potem zastanowić się z czego mozemy zrezygnować i to wyeliminować i jeszcze coś zabawnego, ale jednoczesnie prawdziwego - że w diecie najważniejsze jest, żeby się nie oszukiwać - że to tylko jedno ciasteczko.... że kromka w tą czy w tamtą...jedno piwko i to się nie liczy - tylko wtedy będzie skuteczna.
    Trzymam kciuki za dalsze sukcesy i wytrwałość
    PS. Czapka oczywiście jest cudna - kolor boski i wzór fajny - nieskomplikowany, ale nie banalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, cukier strasznie uzależnia. Ja mam okresy kiedy łatwiej mi rezygnować z cukru, ale teraz jak jest zimno to coś za coś - jeśli nie cukier to trochę tłustsza dieta. Ale z tym tłuszczem to chodzi o to by nie wybierać rzeczy odtłuszczonych, bo one często mają w zamian więcej cukru, albo tylko chudych wędlin czy kurczaka bez skóry, bo tłuszcz po prostu jest nam potrzebny i dla naszego mózgu i dla skóry i dostarcza energii.
      Dziękuję za miłe słowa odnośnie czapki.

      Usuń
  3. Mi by na początek wystarczyło 5 no może 8 kg do tyłu i byloby super :)
    U mnie w domu rzadko jemy ziemniaki, bułeczki, ale chlebek obowiązkowo (wychodzi na to, że niestety). Nie przejdzie puki co zmiana nawyków choć już wystartowaliśmy i kolację zazwyczaj jemy koło 19:30-20:00. Mąż pozbył się 10, a ja 5 kg w ciągu roku... Wszystko przwd nami i przed tobą też, choć uważam, że dobrze wyglądasz :)
    A słodyczy jem dużo mniej niż kiedyś, bo po pierwsze kasy szkoda, po drugie często przytłacza mnie ilość i skołowana, nie wiedząc na co mam ochotę wychodzę ze sklepu z pustymi rękami, po trzecie w domu mam zazwyczaj gorzką czekoladę i jak mam jakiś nalot to kostkę czy dwie, a przynajmiej zsrowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej stopniowo zmieniać nawyki i chudnąć powoli, wtedy łatwiej uniknąć efektu jojo.
      Jak oszczędzam to nie wydaję prawie pieniędzy na słodycze, ale niestety ja mam swoje ulubione i nie mogę pójść głodna do sklepu bo szybciej wyjdę z niego z czekoladą Milka Oreo niż z jakimś warzywem czy dobrą wędliną.

      Usuń
  4. Chylę czoła. 16 kg to bardzo dużo. Gratuluje. Czapa piękna!

    OdpowiedzUsuń
  5. wyglądasz cudnie:)) ...o boziuniu moje marzenie 16kg:)))..ide poszperać po sieci w poszukiwaniu tej diety:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Qra, u mnie na górze jest odnośnik do moich wpisów o diecie Paleo, więc odrobinę wiedzy możesz sobie zaczerpnąć ode mnie, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Jest kilka blogów polskich o tej diecie i całe morze anglojęzycznych. Za oceanem ta dieta jest bardzo popularna.

      Usuń
  6. Wspaniale wyglądasz ! Matko... 16 kg... I tu chyba pora w końcu wziąć się za siebie... W końcu to nie problem przestać jeść słodycze ;-)
    Gratuluję Ci z całego serca i będę trzymała kciuki, aby kilogramy zmniejszały się nadal.
    Czapka cudna - śliczny kolor.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :-) Teraz to w sumie mniej mi zależy na utracie konkretnych kilogramów, a bardziej na pozbyciu się oponki na brzuchu, ale tutaj to jeszcze muszę oprócz diety wziąć się za treningi a do tego to jeszcze chyba nie mam przekonania.

      Usuń
  7. Czapka wyszła wspaniale i uważam , że ten kolor jest jednym z najładniejszych z Malabrigo. Ja właśnie za ten jeden kawałek ciasta Cię podziwiam, chociaż z drugiej strony dobrze jest wychodzić z Tobą, bo hamuję się wtedy , aby nie sięgnąć po kolejny kawałek i żeby nie wyjść na największego obżartucha w stadzie , i przyznaję się , że też nie jem wtedy obiadu, może dlatego wytrzymać potem na jednym kawałku ciasta jest tak trudno:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiola :-) nie żartuj sobie ze mnie, ty przynajmniej jeszcze chodzisz na siłownię czy biegasz, ja rower odpalam raz na miesiąc ostatnio.

      Usuń
  8. Magda! Cudny wynik te 16kg! Gratuluję! Chyba mną tąpnęło, że czas się za siebie zabrać. Ja przez rok tylko 5kg. To żaden wynik przy Twoim. Zawsze jednak jest czas na zmiany. I faktycznie, czas odstawić pieczywo, słodycze, ziemniaki. Ja przekonana jestem do Montignacka. Kilka lat temu bez głodzenia się schudłam przez 3 miesiące 10kg. I w zasadzie wtedy więcej dużo zjadałam niż teraz. Ale bez pieczywa białego. Czyli żegnajcie świeży pachący chlebek, to może i oponki się pożegna:) Czapa super! pozdrawiam
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Iza, lepiej małymi kroczkami iść do celu. A czas na zmiany jest zawsze. Do Montagnacka nigdy nie podchodziłam, ale każdy powinien wybierać dietę jaka mu najbardziej odpowiada, więc jeśli ta dieta jest dla ciebie najlepsza to jej się trzymaj.

      Usuń
  9. Piękna czapka! Jej kolor zachwyca.
    Twój sukces jest spory i gratuluje wytrwałości i podejmowania dalszych kroków. Też lubię słodycze, ale głownie czekoladę gorzką, może to chroni mnie przed zajadaniem wszystkiego słodkiego. Ale dobrym ciastem nie pogardzę.
    Ty z tego co piszesz wyćwiczyłaś w sobie silną wolę, wiesz czego chcesz i dzięki temu podejmujesz dobre słodyczowe decyzje :) Trzymam kciuki za dalsze spadki :) Fotografuj się co jakiś czas to bardzo motywuje i uwidacznia zmiany - jak porównasz zdjęcia z przed dwóch tygodni i dzisiejsze :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też ten kolor najbardziej się spodobał, a włóczka jest taka mięciutka, że teraz chyba muszę sobie sprawić jeszcze szaliczek do kompletu.
      Ja nie lubię czekolady gorzkiej, ale teraz staram się sięgać po nią w chwili słabości.
      Moja silna wola ostatnio opadła, niestety. Muszę ją trochę wzmocnić. Może to robienie zdjęć bardziej mi pomoże.
      pozdrawiam

      Usuń
  10. Hm....ja mam tak, że jak są stresy to chudnę...nie czuję głodu więc nie jem, ale jak tylko zacznę to nie mogę skończyć:) ważę teraz 70 kg przy wzroście 172 cm ( w kwietniu było 83 kg) Myślę, że waga dla mnie to 74 kg bo wtedy jest za co złapać jak mówi mój małżonek. Problem natomiast mam z moja Monią! Trzymała się ładnie do sierpnia, a potem tyła w zastraszający sposób.... mimo diety jej metabolizm jest tak powolny, że myślę o jakichś wspomagaczach....sama wiesz jak trudno autystykowi zmienić cokolwiek ....te diety mnie wykończą!!!! Czapeczka fajna...Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie chcę przesadzić z chudnięciem, bo niestety w moim wieku już skóra nie jest tak sprężysta i niestety przy zbyt szybkim odchudzaniu strategiczne miejsca zaczynają wyglądać żałośnie.
      Co do diety autystyków, to Julek sporo schudł odkąd wyłączyłam z jego diety całkowicie gluten, a także ograniczyłam znacznie węglowodany. On ma taką samą dietę jak moja, może nawet bardziej restrykcyjną, bo mu nie pozwalam podjadać nawet gorzkiej czekolady, a jedyne jego słodycze to od czasu do czasu daktyle czy rodzynki, ew. świeże owoce, nawet nie z kompotu, no i sok od czasu do czasu. Mieliśmy problem z odzwyczajeniem go od soków, dalej niezbyt chętnie pije wodę, ale za to lubi herbatę zwykłą i owocową. Nie piekę ciast, żeby go nie drażnić, nie robię innych przysmaków. U Julka nie chodzi tylko o nadwagę, ale też przede wszystkim o walkę z candidą.

      Usuń
  11. A u mnie to wygląda tak: jako, że sierpień jest miesiącem trzeźwości itd. to ta się włączam, takim małym kosztem zrobić coś dla ogółu. Tyle, że ja alkoholu w ogóle nie piję, przerzuciłam się więc na słodycze, które lubię bardzo. W sierpniu nie jem więc słodyczy. Nie jest łatwo, zwłaszcza na początku, ale po pierwsze trzyma mnie intencja, a po drugie jest mnóstwo owoców. A potem we wrześniu stwierdzam, że mam jeszcze tyle intencji, że chętnie będę post kontynuować. I tak czasami aż do świąt.
    U mnie to przede wszystkim kwestia motywacji. Jak mam nie jeść, żeby być chuda, to to nie jest na tyle silne, żeby rzeczywiście nie jeść. Ale jak z tego zrobię post w intencji, to intencja jest dla mnie dużą siłą, a chudnięcie jest tylko efektem ubocznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, u mnie motywacja do odchudzania była duża, bo 90 kilo to było o wiele za dużo, nie ważyłam tyle nawet w ciąży, zrobiłam to dla swojego zdrowia, samopoczucia. Poza tym to też moja walka ze sobą, z moimi smutkami, bo ja jem (szczególnie słodycze), gdy jest mi źle.

      Usuń
  12. Gratuluję zgubienia takiej ilości kilogramów, to wielki sukces, możliwy jedynie przez zmianę sposobu odżywiania i zwiększenie aktywności fizycznej. Tak było w moim przypadku. Schudłam 10 kg przez 2 lata. Zrezygnowałam ze słodyczy, szczególnie tych ze sklepu, czasem zjem domowe ciasto, nie jem białego pieczywa, kilka razy w tygodniu ćwiczę. Słodycze i chleb lubię, ale wiem, że to nic dobrego dla mojego zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje gratulacje. Mi jeszcze zostało się zaktywizować, poza okazjonalnym jeżdżeniem na rowerze nie mogę się zmusić do ćwiczeń, niestety.

      Usuń
  13. Czapka jest fantastyczna i pięknie w niej wyglądasz! A jaki kolor!
    Zazdroszczę siły charakteru. Ja mam jak to mówi przyjaciel domu o swoim charakterze "szmatę nie charakter". Uwielbiam jeść i nie potrafię na poważnie odejmować sobie od ust. Oczywiście staram się jeść zdrowo i w miarę racjonalnie. Poza tym, abym mogła w miarę ilościowo jeść, to latam do lasu na kolejne kilometry. !6 kilogramów to niesamowity wynik. Jestem pełna podziwu. Masz charakter jak mój mąż. Powiedział sobie, że nie będzie palić i nie pali od 20 lat, powiedział sobie, że będzie jeździł na rowerze niezależnie od pogody i jeździ. Ja tak nie potrafię, dlatego podziwiam u innych siłę charakteru. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danonk, to nie siła charakteru, bo gdyby tak było nie dopuściłabym do takiej nadwagi (jakieś 28 kg ponad moją wagę idealną). To jest po prostu jakiś pstryczek w mózgu, który akurat rok temu udało mi się włączyć. Niestety ten pstryczek jest sprytnie schowany i nie zawsze umiem go znaleźć.
      I dzięki twojemu komentarzowi wsiadłam od razu w środę na rower i zrobiłam 10km pierwszy raz od ponad miesiąca.

      Usuń
  14. Wyglądasz przepięknie i nie skłamię jak powiem, że nie widać tutaj Twoich 74 kg. Moje 75 wygląda na dużo więcej:-) Będę mocno kibicować podczas Twojego kolejnego etapu, a nawet z wielką ochotą wirtualnie się przyłączę:-) Mam nad czym pracować- niestety. Czapka jest przecudna. Pozdrawiam gorąco i mocno trzymam kciuki, gratulując tego co dotąd:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) to tak na zdjęciu tylko wygląda i spodnie, które mam na sobie odcinają mi dopływ krwi do nóg :-)
      Trochę mi ciężej teraz się zabrać za pozostałe kilogramy, ale próbuję i zachęcam do przyłączenia się.

      Usuń
  15. Ale fajna kobietka z Ciebie :-)

    O stosunku do cukru i słodyczy pisałam tu dwa tygodnie temu, gdy prezentowałaś książkę "Rzucam cukier".

    W kwestii diet niewiele Ci pomogę, bo mnie od zawsze jest za mało (max 50 kg) i zawsze chciałam przytyć. Było tak dopóki rzeczywiście nie przytyłam, a jak już to się stało, to okazało się, że jednak wolę siebie w rozmiarze XS i szybko do tego rozmiaru wróciłam. Jak? Odstawiłam to, co mnie utuczyło (polewane tłuszczem kluchy jedzone codziennie na obiad, parówki na śniadanie, kanapki z salami lub żółtym serem do pracy), przez pół roku chodziłam raz w tygodniu na aerobik i 50 kg wróciło i trzyma się dobrze, choć nic już dla utrzymania wagi nie robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-)
      Annette, dobrze, że znalazłaś swój sposób i swoją optymalną wagę, chociaż dla mnie 50kg jest niewyobrażalne, moja najniższa waga po osiągnięciu pełnoletności to 54 kg i to było naprawdę dawnoooooooooooooo.

      Usuń
  16. Wyglądasz super! Na Twoim miejscu już bym się nie odchudzała - no, ale to Ty masz się dobrze czuć sama z sobą. Ze mną to jest tak, że mnie jest zawsze mało. I z chęcią przygarnęłabym Wasze zbędne kilogramy :) Mogę jeść wszystko, w ilościach jakich chcę - tzn. ile mi się w brzuchu zmieści. Jedyny mój nawyk - to staram się nie podjadać między posiłkami, ale nie e względu na przytycie. Tak mam :)
    A czapka jest cudowna! I ma bardzo ładny kolor :)
    Ściskam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, no ja jeszcze nie czuję się na 100% dobrze w swoim ciele. Zazdroszczę, że możesz jeść ile chcesz, ale też tego, że nie podjadasz. Ja chyba bym musiała całkowicie zmienić nawyki, bo śniadanie nie zawsze mi się udaje zjeść, a kolacji nie jemy rodzinnie i pewnie stąd to ciągłe podjadanie.

      Usuń
  17. Świetna jest ta czapka :)) Ciężko jest ograniczyć chleb, gdy się go jadło kilka razy dziennie. Wiem po sobie :D Super zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko też dlatego, że najprościej jest zrobić kanapkę.
      Dziękuję

      Usuń
  18. Schudłam po ciąży. Ale nie samoistnie, jak inne mamy, ale odchudzałam się naprawdę ostro: sport (w moim przypadku rower i biegi, których nienawidzę), niejedzenie słodyczy, rzeczy mącznych i kartofli (do teraz nie jem makaronu - za to jem kasze i ryż tonami), nie jem mięsa, za to robię bogate potrawki a latem koktajle na kefirze. Na czas odchudzania odstawiłam majonez (może trzeba go znów odstawić?). W pół roku zeszło ponad dziesięć kilo. Z 61,5 zrobiło się nawet 48,5. jestem drobna i to dla mnie normalna waga - nie chodziłam zagłodzona, a nawet miałam mięśnie.
    Teraz potrzebuję motywatora do pracy nad sobą - jakaś zumba, jakaś dietka... Niestety tak się ostatnio rozbestwiłam, że przekroczyłam "swoją" granicę i muszę, koniecznie muszę, coś z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz!

Newsletter