Szukaj na tym blogu

sobota, 8 listopada 2014

Jak sobie radzić z jesienno-zimową chandrą?

W moim planie zmuszenia się do aktywności fizycznej nie uwzględniłam jednego – zmiany czasu.
Jakoś nie skojarzyłam w niedzielę, że jak w tygodniu będę wracać z pracy i obrobię się z minimum obowiązków domowych – czyli nagotowaniem i podaniem obiadu dzieciom to już najzwyczajniej w świecie będzie ciemno. A ja po ciemku sama nie jeżdżę – ot taka fobia.

Ukradli mi godzinę.

I mimo iż pogoda ostatnio była piękna (dzisiejsze urwanie chmury się nie liczy), to człowiek pracujący nie jest w stanie się nią zbytnio nacieszyć.

I się zaczyna. Dzisiaj w koszyku sklepowym wylądował już dwupak czekolady, na szczęście najpierw mój prawie dorosły syn, a potem prawie dorosły mąż zareagowali w porę i nie dopuścili, bym pożarła te słodkości. Całe popołudnia jestem senna, a rano ledwo zwlekam się z łóżka. Nie wspominając już, że nie było warunków do zrobienia zdjęć sweterkowi.

Ale nie, cały mój plan wzięcia się za siebie obejmuje też próbę nie dopuszczenia do jesienno-zimowej chandry, żeby nie powiedzieć depresji.

Jak sobie z tym radzić, gdy dzień coraz krótszy?

♥Wykorzystać weekendy, by nacieszyć się światłem dziennym♥

 – pójść na spacer, na rower lub nawet na zakupy jeszcze przed południem. Jeśli zaplanuję wyjście w późniejszych godzinach, to zaraz się okazuje, że przygotowanie obiadu pochłania większą część czasu, a po obiedzie robi się już po prostu ciemno i znowu niejednokrotnie piękne słońce oglądam tylko zza firanki.



♥Nie bać się zimnego powietrza♥ 

  Na samą myśl o wyjściu z domu kulę się w sobie i trzęsę się z zimna, a potem gdy już jestem zmuszona do tego, to niejednokrotnie ze zdziwieniem stwierdzam, że te rześkie powietrze jest całkiem miłe. Grunt to tylko odpowiednio się ubrać. Albo rozebrać … Korzystacie z sauny? Ja jakoś do tej pory nigdy się nie wybrałam do takiej typowej sauny z chłodzeniem się w rzece lub w przeręblu, ale może to dobry pomysł?

Postawić sobie nowe cele♥   

Ja już postawiłam sobie jeden – ruszać się więcej. Ale takim celem może też być np. miesiąc chodzenia do pracy w spódnicy lub nauka 2 zdań w obcym języku dziennie. 

2 lata temu po operacji musiałam bardzo ograniczyć i tak swój mało aktywny tryb życia. W pewnej chwili myślałam, że zwariuję. Niby robiłam to co zwykle – najwięcej czasu spędzałam robiąc na drutach, czytając, oglądając telewizję do powrotu dzieci ze szkoły, potem trochę z dziećmi i znowu to samo. Pierwszy raz od 19 lat spędzałam kilka godzin dziennie w domu bez dzieci. Z jednej strony radocha, z drugiej uczucie pustki. Musiałam znaleźć sobie jakieś nowe zajęcie. I tym zajęciem było fotografowanie ptaków. Ustawiłam sobie statyw przy oknie, z którego doskonale widać było karmnik, wpinałam aparat i czatowałam na ptaszki. Nie mogę powiedzieć, że zdjęcia były niezwykłe, ale przynajmniej ja miałam jakieś nowe zajęcie i trochę radochy przy szukaniu potem nazw sfotografowanych ptaków.

W tym roku mam kilka pomysłów co mogłabym jeszcze nowego robić, ale na razie cicho sza.

♥Zabrać się za przedświąteczne porządki♥  

Nie do końca wiem, czy ten punkt jest dla mnie, bo jak już pisałam, sprzątanie na mnie działa odwrotnie niż na większość, ale ciągle odsuwam w czasie szycie ciuszków z Burdy Krok po Kroku, bo moja pracownia wygląda jak skład rupieci. W każdym bądź razie, ponoć życie w porządku pozwala nam czuć się lepiej, a kurz i bałagan zaburzają życiową energię. Muszę to sobie chyba częściej powtarzać, to w końcu może ruszę te 4 litery i wezmę się do roboty.

Zapalić święcę lub kominek do aromaterapii♥  

 Zawsze mnie dziwi popularność tych zabiegów, ale może trzeba spróbować, żeby się przekonać. Ponoć najlepiej antydepresyjnie działa olejek pomarańczowy. No i do tego jeszcze aromatyczne kąpiele, które u mnie się nie sprawdzą, bo korzystam tylko z prysznica, ale w sumie to można by używać żeli pod prysznic z serii aromaterapii. Macie jakieś sprawdzone?

Wdrożyć plan przygotowania do świąt mniejszych i większych♥ 

  W tym celu muszę się zainspirować córką. Chociaż urodziny ma dopiero 20 listopada (w sumie to już tuż tuż) to od ponad miesiąca już je planuje, projektuje zaproszenia, zastanawia się kogo zaprosić i w co się będą bawić. Mogę się założyć, że jak tylko zakończy się urodzinowa imprezka, od razu zacznie planować Święta Bożego Narodzenia. Już teraz na zmianę z biografią Van Gogha, książką pod tytułem „Robótki na Drutach” czyta „Dzieciaki szykują święta” i zaproponowała byśmy upiekły w tym roku „bezglutne” pierniczki. A przecież zima nie kończy się po Bożym Narodzeniu, potem można by było zaplanować bal karnawałowy, Walentynki i zacząć przygotowania do wiosny i Świąt Wielkiej Nocy.

♥Nauczyć się czegoś nowego♥  

Można zapisać się na kurs języka obcego lub układania bukietów ale w dzisiejszych czasach można nauczyć się wiele nie wydając ani grosza, wykorzystując Internet. W moim przypadku może już czas nauczyć się sztuki makijażu lub projektowania dzianiny?


Otaczać się kolorem♥  

Ubieranie się na czarno nigdy nie stanowiło dla mnie celu, ale jakoś tak w związku chyba z chorobą Julka zaczęłam podświadomie wyrażać swój nastrój ubiorem i teraz prawie wszystko w mojej szafie jest czarne, granatowe lub szare, a szczytem kolorowej ekstrawagancji jest fiolet. Nie polecę oczywiście wymieniać od razu całej garderoby, ale zastanowię się nad żółtą torebką lub pomarańczowymi rękawiczkami. W ostateczności, mam nadzieję, że mój nowy rudy sweterek nie okaże się niewypałem (oczywiście już musiałam spruć kawałek). Poza tym można poszaleć w dekorowaniu domu - przytulne poduszki, kwiaty na stole lub na ścianie.


Już kiedyś pokazywałam ten obraz na blogu. Codziennie na niego patrzę i postanowiłam, że następnym razem spróbuję namalować coś w tym stylu tylko na 2-3 razy większym płótnie.

 ♥Nie zapominać o spotykaniu się z ludźmi♥ 

 Nie będę więcej opuszczać turnieju darta. Nie będę odmawiać, gdy ktoś chce się umówić na spotkanie, zaprasza na wspólne balety. I dlatego wy też mi nie odmawiajcie i spotkajcie się ze mną i Wiolą i innymi dziewiarkami w sobotę 15 listopada w Cafe Plaza w centrum handlowym Plaza w Suwałkach. Będziemy od 16.00.


A może powinnam zamiast kupować nową torebkę czy buty zainwestować w lampę antydepresyjną?♥   

Macie jakieś doświadczenia z nią związane? Słyszałam, że daje światło porównywalne z dziennym, więc świetnie przy niej się robótkuję, maluje, więc są to jakieś dodatkowe plusy.

Muszę sobie wydrukować i powiesić nad biurkiem tę listę, a potem zaznaczać ptaszkami jej wykonanie, bo nie chcę przespać następnej zimy czekając aż w marcu oddadzą mi „moją” godzinę.

19 komentarzy:

  1. No wlasnie nauczyc sie czegos nowego, spotykac z ludzmi i ruszac. Fajnie to podsumowalas. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatka, to raczej ty w jednym zdaniu podsumowałaś mój cały wpis :-)

      Usuń
  2. No, żeby osoba dziergająca bała się zimna?!... *^O^* Ubierz się na cebulkę, z ulubionymi swetrami, czapkami i szalami, i od razu będzie przyjemniej się spacerowało.
    I zamiast rzucać się na sprzątanie całego mieszkania na raz zacznij od ogarnięcia kącika do szycia, żeby było się gdzie rozłożyć z materiałem i maszyną.
    Nie mam doświadczenia z lampami, ale ciągle palę świece zapachowe, w różnych zapachach które mi się spodobały, i mieszkanie od razu robi się przytulniejsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz mnie, lubię dziergać, ale mało robię dla siebie, ale teraz już to zmieniam, to może w końcu będę mogła ubrać się od stóp do głowy ciepło ;-)
      No ja mam zamiar po kolei, ale jakoś mi nie wychodzi z tym sprzątaniem.
      A jakie zapachy polecasz?

      Usuń
  3. Pięknie to wszystko napisałaś z przyjemnością czytałam ten post ,trochę tak jakbym czytała o sobie .
    Wielka szkoda że do Suwał mam daleko .
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suwałki to na końcu świata niestety leżą, stąd wszędzie daleko i tutaj też trudno dojechać niestety.

      Usuń
  4. takowy nastrój mnie nie dopadł,idę tokiem myślenia Twojej córki,już w głowie jest projekt tortu na urodziny wnuka, część prezentów na święta kupiona, w sypialni szafy przewertowane, już myślę jakie ciastka będę robić na święta, myśle o moich urodzinach, zawsze planuję to wcześniej, bardzo też lubię palić świece w porze jesiennej,zastepują mi promyk słońca,no i oczywiście w ramach wolnego czasu dzieragam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jesteś zapobiegliwa, ja jeszcze nawet nie zaczęłam się zastanawiać nad świętami, ani nawet nad tym jaki tort Judycie zrobić.
      Podziwiam twoje zorganizowanie, mnie pochłaniają tak druty, że na resztę rzeczy jakoś czasu nie starcza.

      Usuń
  5. No właśnie dzisiaj wybierałam w internetowym sklepie osławione, a nie wypróbowane jeszcze przeze mnie świece Yankee Candle, bo też mi się zatęskniło za dodatkowymi ładnymi zapachami w domu :). A w ogóle to... hmmm... zaczęłam się tutaj rozpisywać, bo mam ostatnio podobne przemyślenia, ale chyba po prostu napiszę o tym wszystkim post, bo dużo tego się nazbierało... Jak się ogarnę z tym tematem, to dam znać :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz mi dać znać, chętnie poczytam.

      Usuń
  6. Wiesz, że nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak radzę sobie z jesienno-zimową chandrą i tym, czy ją w ogóle miewam? Może to są własnie te momenty, w których czuję nieodpartą potrzebę ubrania się w coś czerwonego lub pomarańczowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, niestety ja mam nie tylko zimą takie momenty, ale w sezonie zimowym jest najgorzej :-( więc muszę temu jakoś przeciwdziałać.

      Usuń
    2. Pewnie dlatego, że zimą i jesienią jest mniej słońca i światła i bardziej się te nasze podłe nastroje w oczy rzucają, choć pewnie nie są częstsze niż latem czy wiosną.

      Usuń
  7. A mnie nie szkoda lata, jesień lubię zawsze, a w tym roku pytam: czy to już jesień? Lubię długie dni - ale jak mi dołożyli godzinę snu rano, to mam szansę być bardziej wyspana i z wiekszą energią wstawać. Z kolorami też szaleję o tej porze, na przekór szarości. jeżeli tyle barw na zewnątrz... Doszłam do wniosku, że jesień zbiera wszystkie barwy wiosny, lata i dodaje swoje. Takiej kolorowej pory roku drugiej nie ma.Popatrzę, popatrzę - życie jest piekne, świat jest piekny - postaram się tego nie psuć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja też lubię jesień póki są liście na drzewach, później to już niestety tych kolorów nie ma :-(
      Mi jakoś nie dołożyli godziny z rana, bo i tak wieczorem siedzę tak długo jak wcześniej

      Usuń
  8. Piękne podsumowanie i tego się trzymaj!Nie czekaj na wiosnę,ona sama przyjdzie,a długie wieczory wykorzystaj "kolorowo"... Świetny pomysł z żółtymi rękawiczkami i namalowania obrazu!Powodzenia! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepszym i najtańszym sposobem na jesienne dni jest pomalowanie paznokci na odlotowy kolor:) Cena lakieru już od 5 zł i na kilka razy wystarczy:)
    W tym roku odkryłam budzik świetlny, 15 min przed dzwonieniem powoli rozjaśnia się lampka i choć za oknem ciemno, ja budzę się już przy świetle. Dzięki temu łatwiej mi wstać i nie bolą mnie oczy. Niestety cena takiej zabawki jest od 123 zł:(
    A Twoja córka ma rację z tym planowaniem:) Ona naprawdę czyta o Van Goghu?
    Trzymaj się ciepło i szczęśliwie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi super pomysł podsunęłaś z tymi lakierami, jutro zaszaleję i kupię sobie jakiś jaskrawy kolor :-)
      Nie słyszałam nigdy o budziku świetlnym, a może to byłby i fajny pomysł.
      No raczej całej biografii nie czyta, ale przegląda książkę i czyta fragmenty, zresztą ona ma tak samo z innymi moimi książkami.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za komentarz!

Newsletter