Szukaj na tym blogu

wtorek, 11 listopada 2014

Miasto 44 - film, który polecam

W naszym mieście w ramach kampanii przedwyborczej pani będąca kandydatką na prezydenta naszego miasta ufundowała mieszkańcom bilety do kina na pokaz filmu "Miasto 44". Sama bym pewnie nawet o tym nie widziała, ale tak się złożyło, że moi rodzice mieli wejściówki, a nie chcieli iść na ten film. Szczególnie mama nie miała ochoty pod wpływem jakiegoś tam programu telewizyjnego, z którego wywnioskowała, że to film dla młodzieży, a nie dla osób w jej wieku.

Mi nie pozostało nic innego jak tylko się z tego ucieszyć. Miło było się poczuć młodzieżą :-)



Siedziałam na filmie, przy pełnej sali, w cichym kinie (jak nigdy) i wcale nie wśród młodzieży, obgryzałam paznokcie i nie mogłam oderwać oczu od ekranu. Podobało mi się w nim po prostu wszystko - gra aktorów, zdjęcia, efekty specjalne, muzyka, a nawet nie przeszkadzała mi brutalność filmu, czy też odrobina seksu na ekranie (która to ponoć wywołała tak dużo kontrowersji). Wszystko to było zrobione ze smakiem, wyczuciem estetyki i piękna. Tak, z wyczuciem, film jest brutalny, jest na nim bardzo dużo krwi, ale pokazane jest tylko to co konieczne, ani odrobinę więcej. 
 
Poznajemy grupę młodych ludzi, pełnych zapału, wiary, przeżywających swoje pierwsze miłości i wierzących, że w ciągu kilku dni przy pomocy wojsk sowieckich uda im się rozprawić z okupującymi Warszawę nazistami. Na ekranie widzimy radość, szczęście, ludzi tańczących na ulicy, by za chwilę zatopić się w krwi, przerażeniu, strachu, bezmiarze bólu i nieszczęścia. Obserwujemy również jak zmieniają ich te tragiczne przeżycia, kiedy po początkowym zwycięstwie, losy powstania odmieniają się, kończy się im broń, a Niemcy mszczą się okrutnie zabijając mieszkańców, rannych, ich przyjaciół, rodziny, giną członkowie ich oddziału.  Niektórzy z nich nie potrafią znieść tego ciężaru, inni tak jak główny bohater starają się uratować bliskich, a na koniec po prostu własne życie. 
 
Film bardzo głęboki, ale wcale nie bardzo ciężki. I jest to jeden z nielicznych filmów, w których efekty specjalne – kule omijające bohaterów, złoty deszcz (w sumie to dokładnie nie wiem jak to opisać) w czasie aktu seksualnego, czy stroboskopowe światła w kanałach – nie przeszkadzały mi, a wręcz były dopełnieniem, pomagały oddać nastrój. Po prostu genialne!!!
Miasto 44 jest to film na pewno skierowany do młodych ludzi, którzy już nie chcą oglądać martyrologicznych filmów o cierpieniu polskiego narodu, ale i bardziej doświadczony widz znajdzie coś dla siebie. Szczerze zachęcam do obejrzenia tego filmu w kinie, bo za czas jakiś w telewizji to na pewno nie będzie to samo. A czytałam, że ma powstać krótki serial.

Dzisiaj z racji obowiązków w pracy miałam przyjemność (co tu ukrywać, sama bym się pewnie nie wybrała) uczestniczyć w obchodach Święta Niepodległości w Suwałkach, połączonych z uroczystym odsłonięciem pomnika Józefa Piłsudskiego. Każdy (prawie) Suwalczanin szczyci się tym, że Piłsudski był silnie związany z naszym miastem, ponieważ jego druga żona Aleksandra Piłsudska, była rodowitą Suwalczanką.

Ale dzisiaj nie o tym. Wśród wielu przemówień utkwiło mi w pamięci jedno zdanie – jeden cytat, właśnie z Józefa Piłsudskiego:

Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska.”

I tak właśnie pierwsza część tego zdania odpowiada idei filmu Miasto 44 i całego zresztą powstania. Niestety ta 2 część jest bliższa naszym czasom.

A Wy oglądałyście Miasto 44? I co o tym filmie sądzicie?

13 komentarzy:

  1. Nie widziałam tego filmu i jakoś nie mogę się do niego zachęcić, strasznie mnie przygnębiają filmy o tym, co się w Polsce działo w czasie wojny...
    A co do dzisiejszego dnia, to od kilku lat mam pewną refleksję - w innych miastach ludzie świętują, chodzą na parady, jedzą rogale Marcińskie, a w Warszawie? Chuligani biją się ze sobą i z policją. Żałosne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, to żałosne, aż mi się nawet nie chce o tym słuchać, oglądać w tv.
      A co do filmu, to i tak polecam, mnie też zazwyczaj przygnębiają takie filmy i przecież nie mogę powiedzieć, ze wyszłam z kina radosna, raczej oniemiała z wrażenia. 2 dni zajęło mi zbieranie myśli, żeby cokolwiek na ten temat napisać.

      Usuń
  2. Wiesz filmu nie widzialam, ale juz na kilku blogach czytalam podobnie, ze bardzo poruszajcy film. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam jak będziesz miała okazję.

      Usuń
  3. Obejrzałam ten film, jak tylko wszedł do kin. Zrobił na mnie ogromne wrażenie, chociaż były i rzeczy, które mi się nie podobały. Podobnie jak Ty potrzebowałam czasu żeby "dojść" emocjonalnie do siebie. Ale gra młodego aktorskiego narybku była rewelacyjna :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, gra młodych aktorów super. Nie śmiałam nic pisać na ten temat, bo brak słów.

      Usuń
    2. Szczególnie przejmujący w swojej roli młodszego brata był Filip Szczepkowski

      Usuń
  4. Filmu nie widziałam i żałuję. Może jeszcze uda się go zobaczyć w kinie, bo niektóre tytuły wracają w Dyskusyjnym Klubie Filmowym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Film widziałam i podobał mi się. Miałam takie samo odczucie - że oglądany w TV to już nie to samo. Natomiast co do tej kandydatki.... no jak nic przekupstwo. I gdzie i komu ona te bilety rozdawała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam przekupstwo :-) po prostu kiełbasa wyborcza. Nie wiem komu i gdzie te bilety rozdawała, ale sala była pełna.

      Usuń
    2. A poza tym zgodnie z mężem stwierdziliśmy, że ludzie którzy byli w kinie nie tylko na nią nie będą głosowali, ale pewnie nawet nie pójdą na wybory, bo to żadna atrakcja.

      Usuń
    3. Jak widać faktycznie nic jej nie pomogło. A wybory to nie atrakcja ale uważam,że powinniśmy ,skoro mamy takie prawo, wpływać na to co się dzieje w naszym mieście. A najwięcej krytykują potem ci, którzy nie biorą w tym udziału.

      Usuń
  6. Filmu nie widziałam, choć temat II WŚ jest mi bliski, także zawodowo. Podejrzewam jednak, że "dojście" do siebie będzie trwać u mnie mniej więcej tyle, co u Ciebie...

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz!

Newsletter