Szukaj na tym blogu

środa, 4 lutego 2015

Wspólne dzierganie i czytanie 63

* Jedną z największych moich pasji jest robienie na drutach. Próbuję to połączyć z przyjemnością czytania. Co tydzień będę zamieszczała jedno zdjęcie przedstawiające moją aktualną robótkę (robótki) i czytaną książkę.
Bardzo też lubię zaglądać na wasz blogi, by dowiedzieć się nad czym aktualnie pracujecie i co czytacie. Podzielicie się ze mną swoimi pasjami.

Zapraszam w każdą środę na wspólne dzierganie i czytanie. *






W tym tygodniu udało mi się wysłuchać do końca "Północ i południe" czyli North and South autorstwa pani Elizabeth Gaskell. Jestem zauroczona tą książką. Powstała ona w 1854 roku i początkowo ukazywała się w czasopiśmie "Household Words", którego wydawcą i redaktorem naczelnym był Karol Dickens. Tytuł "Północ i południe" był właśnie nadany przez Dickensa bez wiedzy Elizabeth Gaskell (najprawdopodobniej). Dla autorki powieści najważniejsze były losy głównej bohaterki Margaret Hale, dla Dickensa świetne ukazany kontrast między rolniczym południem Anglii, a rozwijającą się przemysłową północą. W powieści tej podoba mi się subtelnie opowiedziana historia miłosna między głównymi bohaterami pochodzącymi z różnych klas społecznych. Nie jest to jednak typowy romans, a powieść społeczna. Ukazuje ważkie problemy społeczne - biedotę, strajkujących robotników, a także właścicieli fabryk. W doskonały sposób opisana jest też sytuacja społeczna kobiet z wyższych klas, które nie mogły pracować, a jedynym sposobem zdobycia pieniędzy było małżeństwo. 

W porównaniu z tym Bokserka to czerwony Harlequin - zbyt dużo seksu, który to ma niby świadczyć o poszukiwaniach głównej bohaterki. Książkę skończyłam, ale chyba nie sięgnę po następne książki pani Plebanek. Może gdybym była z 10 lat młodsza, to bym rozumiała o co chodzi.

Przeczytałam również pierwszą część Trylogii Stulecia "Upadek gigantów" autorstwa Kena Folletta. Początkowo książka wciągnęłam mnie tak, że praktycznie zarwałam 2 noce i całą prawie niedzielę spędziłam z książką w ręku. Ale końcówkę już po prostu zmęczyłam. Początkowo poznajemy głównych bohaterów tuż przed wybuchem I wojny światowej. Follett barwie ich opisuje, wydarzenia są pokazane w ciekawy sposób. Początkowo czytając myślałam - jakie to my mamy szczęście, że przez te 100 lat warunki pracy w Europie poprawiły się znacznie, że nasze dzieci nie muszą pracować od najmłodszych lat, że kobiety nie muszą już tylko zależeć od swoich ojców, mężów, braci, dzięki właśnie takim ludziom jakich opisuje Follett. Jednakże czym dalej w las, tym czytało się to bardziej jak sprawozdanie niż jak powieść. Jakoś trzeba było doprowadzić wszystko do końca wojny. Nawet sceny miłosne nie były ciekawe. Owszem, wolę XIX wieczne powieści za ich niedomówienia w tzw. scenach miłosnych, ale Ken Follett początkowo śmiało sobie poczynał opisując pary w miłosnych podchodach i uściskach, potem tylko jednym zdaniem wspominał o wymianie oddechów, jakby brakowało już czasu lub po prostu pomysłów.

Jednak mimo to zaczęłam czytać kolejny tom "Zima światów", bo jednak chciałabym dowiedzieć się jak dalej przebiegają losy bohaterów. Myślę jednak, że będę czytała dużo wolniej i może wrócę nawet do słuchania "Herland" autorstwa amerykańskiej feministki,  powieściopisarki Charlotte Perkins Gilman. Na razie przesłuchałam jeden rozdział, w którym 3 naukowców podróżników (powieść została napisana w 1915 roku) dowiaduje się o krainie, w której mieszkają tylko kobiety i postanawiają tam się dostać.

A na drutach mam 2 rzeczy (na zdjęciu tylko 1) - sukienka, o której pisałam w zeszłym tygodniu, która nie będzie już sukienką a spódnicą z bluzką (pytałyście o włóczkę - to Estiva firmy Nako 50% bawełny i 50% bambusa) oraz wciąż mam na drutach zielony sweterek, który dziergam z doskoku i wczoraj tylko co narzuciłam oczka na rękaw.

A co u Was słychać? Zapraszam na 






   


   


 

36 komentarzy:

  1. O - jak dużo przeczytałaś. Ja tkwię z jedną ksiażką od dwóch tygodni, nie dlatego, że jest nieciekawa (wprost przeciwnie - jest świetna), tylko z powodu braku czasu na czytanie. Piękny jest ten zielony kolor robótki!
    Miłego dnia,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wykorzystałam ferii na czytanie, zostało mi jeszcze kilka dni, więc może uda się przeczytać coś jeszcze. Włóczka ma świetny kolor - taki delikatny melanż, bo składa się z nitek w różnych (chyba dwóch) odcieniach, tylko niestety się rozwarstwi przy dzierganiu niestety.

      Usuń
  2. Bardzo mnie kusisz ta ksiazka Polnoc-Poludnie, ale mam tyle innych do przeczytania, ze poki co to tylko zapisze sobie tytul w notesie. Folletta czytalam pierwszy i drugi tom, a trzeci od pol roku czeka na polce na swoja kolej. Mialam podobne wrazenie czytajac pierwszy tom. Moim zdaniem drugi duzo ciekawszy. Musze sie zmobilizowac , zeby wreszcie i za trzeci chwycic.
    Ladna ta zielen na drutach, czekam na efekt koncowy. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz klasykę to serdecznie polecam. Nie wiem jak to możliwe, że w koledżu nie mieliśmy nawet wzmianki o tej pisarce, mam zamiar przeczytać jej kolejne pozycje tak mnie zauroczyła.
      Zobaczę jak tam z Follettem, jakoś ten drugi tom tak bardzo mnie nie wciąga niestety.
      Co do swetra, to też czekam na efekt końcowy, bo wciąż zmienia mi się koncepcja ;-)

      Usuń
  3. kiedy Ty to wszystko robisz? dwie robótki, tyle książek - musisz być niesamowicie zorganizowana. u mnie to wciąż kuleję. Też ostatnio mnie literacko ciągnie do XIX wieku, tylko jakoś mnie tak bardziej na "lewo" odchyla - muszę odświeżyć Dostojewskiego i przeprosić się z Tołstojem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam teraz ferie, odpada praca, przygotowywanie dzieci do szkoły, po prostu się urlopuję to mam czas na czytanie, a robótek przecież nie robię na raz - sweter zaczęłam na początku stycznia i robię go bardzo powoli na przemian z sukienką. Nie lubię na przykład chodzić na zakupy, a na ploty umawiam się głównie z dziewiarkami - w szczególności z jedną ;-)
      Jeśli zaś chodzi o XIX wiek to z pokorą przyznaję, że poza obowiązkową lekturą szkolną nie wiele czytałam, więc rosyjscy pisarze są mi prawie nieznani - czytałam tylko Annę Kareninę.

      Usuń
  4. tak to można dziergać, samo się czyta ;) :) chyba trzeba mnie ku nowoczesności, szybciej wtedy pogodzę to czytanie z dzierganiem ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak i nie, częściej wolę czytać sama niż słuchać, bo niestety jakoś trudniej mi się skupić, szczególnie gdy domownicy co i rusz coś ode mnie chcą.

      Usuń
  5. Czytałam kiedyś "Filary Ziemi" Folleta, ale jakoś potem po nic więcej nie sięgnęłam. Było wciągające i pamiętam, że wkurzałam się na główną bohaterkę, że tak znosi ze spokojem wszystkie straszne wydarzenia w swoim życiu i swojego brata-fajtłapę i tchórza, którego do końca kochała i wspierała, mimo to, że on wyrządził jej dużo złego...
    Przepiękna jest ta zielona włóczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatni odcinek Filarów ziemi leci właśnie na Jedynce, ale nie specjalnie mi się podoba - mam jakąś wadę i nie lubię czytać/oglądać niczego o średniowieczu.

      Usuń
    2. Ten mimiserial podobał mi się. Dopiero po obejrzeniu dowiedziałam się, że to na podstawie książki :)

      Usuń
  6. Magda dlaczego zmienilas zamysl z sukienki na spodnice z bluzka? Ja osobiscie bardzo lubie sukienki, ale ile to trzeba miec cierpliwosci by dojechac do konca. Wlasnie zauwazylam, ze na Twoim liczniku na Facebooku stuknelo Ci 10000 lajkow. Gratulacje. Koniecznie musisz to oblac. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamysł nie do końca ja zmieniłam - sukienka nie miała być dla mnie, zaczęłam podwójną nitką i wyszło, że sukienka podwójną nitką będzie za gruba, ale spódniczka wcale nie. Niestety włóczki zostanie tylko na bluzkę, a nie na całą cienką sukienkę.

      Beatko, o jedno zero za dużo napisałaś, to tylko 1 tysiąc a nie ich 10 ;-)

      Usuń
  7. pieknie sie zapowiada sukienka - spódnica i bluzka.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta włóczka bardzo mi się podoba i chyba sobie też kupię, żeby sobie coś wydziergać.

      Usuń
  8. Jeśli chodzi o Plebanek, to szkoda, że zaczęłaś akurat od moim zdaniem najsłabszej. Pozostałe są naprawdę dobre.
    Zieleń na zdjęciu bardzo mi się podoba, pięknie przenikają się barwy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może jeszcze kiedyś dam jej szanse, jeśli nie będę miała nic innego do czytania.

      Usuń
  9. Ciekawe lektury! Zachęciłaś mnie do sięgnięcia po Gaskell - dziewiętnastowieczne powieści społeczne to to, co lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się nie zawiedziesz.
      Sama mam zamiar przeczytać jeszcze inne jej powieści.

      Usuń
  10. Przyznam, że i ja nie gustuję w książkowych scenach erotycznych. Było ich trochę w czytanej przeze mnie jakiś czas temu "Zorzy polarnej" Nory Roberts. Nie wiem, dlaczego autorzy uważają, że bez seksu nie ma dobrej powieści. Taki niestety mamy teraz trend. Do Plebanek zajrzę, ale chyba nie do "Bokserki", raczej do "Dziewczyn z Portofino"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej piszą o tym co się najlepiej sprzedaje, czyli właśnie o seksie.

      Usuń
    2. Kupiłam w Biedronce "Pudełko ze szpilkami", "Dziewczyn" nie było.

      Usuń
    3. Ja na razie w biedronce kupiłam "Szczęśliwy traf" Louise Shaffer. Nic nie wiem ani o powieści, ani o pisarce, ale jakoś notka z tyłu książki mnie przekonała.

      Usuń
  11. To prawda, bardzo kusisz tą Północą, muszę w końcu jej poszukać. Sweterek bardzo mi się podoba, zwłaszcza te zabójcze włoski. A Nako mam w szufladzie, niedługo czas się za niego zabrać, bo nadchodzi zmiana sezonu. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te Nako z bawełną i bambusem bardzo fajnie się dzierga i chyba kupię też dla siebie parę motków na jakąś letnią bluzeczkę.
      Mam nadzieję, że te włoski nie będą mnie doprowadzały do rozpaczy kulkowaniem się albo po prostu nie będą podrażniały skóry. Póki co nitka trochę się daje we znaki, bo się haczy podczas dziergania, ale jakoś idzie.

      Usuń
  12. ciekawie piszesz o "Północy..."
    Ładny ten zielony kolor włóczki. z niecierpliwością czekam na efekt końcowy.

    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jeśli jeszcze nie czytałaś.
      Sama mam nadzieję, że skończę ten sweter zanim skończy się sezon zimowy - jest szansa, bo nie będą potrzebne w nim guziki ;-)

      Usuń
  13. Twój sweterek ma cudny kolor, tylko go skończ !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się - jak pisałam nie będzie w nim guzików, więc może nie będzie musiał leżakować zbyt długo ;-)

      Usuń
    2. Tez mi sie kolorek podoba :-)

      Usuń
  14. Gaskell mam w oryginale w pracy, ale sięgnę po tłumaczenie, bo bardzo się w angielskim cofnęłam. Zieleń na zdjęciu jest piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zastanawiam się czy jeszcze nie przeczytać po polsku tej powieści, ale na razie muszę się wstrzymać z zakupami.

      Usuń
    2. A jak się okaże, że to zupełnie inna opowieść, niż ta, którą czytałaś w oryginale, to co?

      Usuń
    3. Może nie będzie aż tak źle, chociaż wiem, że są dwa wydania, każde innego tłumacza. Jedyne co mogłoby mnie spotkać to rozczarowanie językiem użytym przez tłumaczy.

      Usuń
  15. Z Folettem spotkałam się kilkukrtonie, ale ostnio obejrzałam dwa fantastycznie zrobione seriale "Filary ziemi" i "Świat bez końca" i mam w planach przeczytanie tych właśnie książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię tego akurat okresu w historii świata, więc Filary ziemi oglądałam tylko jednym okiem.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za komentarz!

Newsletter