Szukaj na tym blogu

wtorek, 24 listopada 2015

Duży - listopadowego blogowanie dzień 24

Marzy mi się  D U Ż Y  koc dziergany na drutach.

 Kiedyś nawet nie spojrzałabym na koc. To znaczy, owszem koc się przydaje, ale czy to ważne jaki on jest? 

Teraz zaś ciągle rozmyślam o dużym, mięciutki kocu. O kocu, w który można się wtulić w chłodny zimowy wieczór.

Nie wiem czy to dlatego, że wszędzie widzę dziergane (nawet jeśli maszynowo) koce, czy może wszędzie widzę dziergane koce, bo mam na taki ochotę. 

 Co mnie powstrzymuje?

Po pierwsze jak to ja, boję się, że taki duży projekt szybko mi się znudzi.  I znowu będzie leżał rozgrzebany tygodniami, a nawet miesiącami.

Po drugie, nie umiem zaplanować ilości potrzebnej włóczki. Niby zawsze można dokupić, ale doświadczenie mówi, że zanim skończę dziergać to akurat tej włóczki, która będzie mi potrzebna nie będzie w żadnym sklepie, albo odcień będzie się różnił znacząco.

Po trzecie, zastanawiam się z czego robić. Z akrylu, to bez sensu, z bawełny nie będzie grzejący i puchaty, a jeśli zrobię z samej wełny, to mąż już do mnie się nie przytuli. 

Po czwarte, jak każda dziewiarka mam dylemat jakim wzorem go robić. Niby mam pomysł jeden czy dwa, ale wciąż nowe inspiracje wpadają w oko.

Przedstawiona na zdjęciach koce pochodzą ze sklepu Zara Home. Wystarczyłoby nacisnąć guziczek Kup i koc byłby mój. Ale przecież nie kupię gotowego dzierganego koca w sklepie. Nigdy w życiu!

Macie doświadczenie w dzierganiu koców? Podzielcie się nim ze mną, proszę. Ile włóczki? I jaka najlepsza?

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Wpis ten jest 24 w 30 dniowym listopadowym maratonie blogowym.

Tematy wyzwania do pobrania w formie pliku PDF 

 
   
   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za komentarz!

Newsletter