Szukaj na tym blogu

środa, 8 lutego 2017

Jak nie kijem to pałką, czyli WDiC

Ten rok naprawdę szykuje dla mnie coś specjalnego. Takiego po prostu ekstra. Przed niedzielą popsuł mi się mój laptop i piszę teraz na jakimś stareńkim rzęchu, który pracuje z taką prędkością, że gdy ja kończę już wystukiwać na klawiaturze zdanie, to on wyświetla dopiero pierwszy wyraz.  Może to i dobrze, bo mam przymusowy odwyk od komputera. Wprawdzie mój odwyk się pogłębiał już od jakiegoś czasu, ale powoli to miejsce wypełnia smartfon, na którym jednak nie cierpię pisać, więc jest jak jest. 




Ale dzisiaj miało być o książkach i robótkach. Z robótek to jak widać na załączonym obrazku wciąż trwa mania akwarelek i rysowania, trochę też zaczęłam się bawić z kaligrafią, ale taką malowaną pędzelkiem a nie pisaną w zeszycie, chociaż te drugi to pewnie bardziej by mi się przydało, bo charakter pisma mam paskudny. Tak jak kiedyś codziennie dziergałam tak teraz codziennie (od Bożego Narodzenia) maluję lub rysuję i mam nadzieję, że za 10 lat będę na takim poziomie jak w dzierganiu po 10 latach robótkowania. 
A tak na serio, to mam nadzieję, że już po roku będę mogła zauważyć wymierne efekty mojej działalności, a przede wszystkim że wytrwam rok w codziennym ćwiczeniu malowania i rysowania.  

Książkowo zaś, to nie przebrnęłam przez "Dziewczynę w walizce". Doszłam do takiej sceny, gdzie obrzydzenie wzięło górę i nie daję rady przeczytać tego dalej.  Żeby jeszcze ta opowieść była wielowątkowa, żeby jakieś dodatkowe atuty w postaci opisów, ciekawych historii pobocznych miała, to może bym ją strawiła, a tak to na razie zostawiam. Pewnie gdybym miała ją fizycznie to przekartkowałabym i przeczytała zakończenie, bo jednak ciekawi mnie odrobinę finał tej historii.

Ale żeby nagle nie nabrać obrzydzenia do wszystkich książek, to zapodałam sobie lekką lekturę i przeczytałam przy kawie "Marcelka i szkolne sprawy", w której po za ciepłą historią ze szkolnego życia dziewięciolatków zachwyciły mnie ołówkowe ilustracje. A teraz czas na Dynastię Miziołków - kolejną lekturę szkolną mojej 4-to klasistki. Jakoś w tym roku nie ma żadnej typowo dziewczyńskiej lektury wśród omawianych na języku polskim. 

A teraz zapraszam Was na 






   

   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za komentarz!

Newsletter