Szukaj na tym blogu

środa, 21 czerwca 2017

Melissa Hill i dzierganie - wdic

Potrzebowałam czegoś lekkiego i przyjemnego i całkiem przez przypadek wpadłam na Melissę Hill i jej powieści. Od soboty do wczoraj połknęłam dwie.

Najpierw przeczytałam " Trafiony, zatopiony" o Darcy Archer, młodej nowojorskiej książkoholiczce, wielbicielce Jane Austen, pracownicy małej klimatycznej księgarni, która pewnego grudniowego dnia wpada rowerem na przystojnego tajemniczego Aidana Harris. W wyniku tego wypadku Aiden traci pamięć, a Darcy zostaje tymczasową opiekunką psa Bailey'a i próbuje pomóc Aidenowi w odzyskaniu pamięci. Historia trochę jak z filmu "Ja Cię kocham, a ty śpisz" z Sandrą Bullock w roli głównej. 

Druga pozycja autorstwa Melissy Hill to "W poszukiwaniu szczęścia", w której samotna matka Holly O'Neill pracująca w butiku z wysokiej klasy odzieżą używaną, znajduje w pozostawionym  tam żakiecie kosztowną bransoletkę z przywieszkami i postanawia odnaleźć jej właścicielkę. 

Chociaż obie książki są zbudowane podobnie,  czyli bohaterki przez całą powieść starają się rozwikłać jakąś zagadkę, poznają przy tym wiele barwnych postaci, co sprawia, że nie sposób się nudzić czytając te historie. Z obu powieści bije ciepło, umiłowanie wartości, szacunek dla drugiego człowieka, a także miłość do książek, starych filmów i Nowego Jorku. 




Artykuł zawiera linki afiliacyjne - czyli polecam książki, wrzucam do nich link i jeśli skorzystacie w Legimi z mojego polecenia, to ja dostanę prowizję. 




Jeśli zaś chodzi o druty, to jak zwykle. To do przodu, to znowu w tył. To trochę wydziergam, to znowu pruję, żeby dopasować to co powstaje na drutach do moich wyobrażeń i potrzeb. Oprócz swetra zaczęłam oczywiście nową robótkę. Naszedł mnie pomysł na nową chustę, ale co z tego wyjdzie, jeszcze  nie wiem. 

A teraz zapraszam Was na 



   
   

środa, 14 czerwca 2017

Nowa robótka na drutach - wdic

Miało już nie być żadnych nowych projektów dzierganych. Miałam spakować zabawki - nitki, druty i wyeksportować do krainy wspomnień. Od dawna już nie czułam ani drżenia rąk ani przyspieszonego bicia serca z powodu robótek. Jednak takim jestem przewrotnym ludzikiem, że jak tylko pomyślałam, że to już naprawdę pora, by głośno to przyznać, to od razu myśli moje zaczęły krążyć wokół robótek. 



Dawno już nie miałam takiej nocy, że nie mogłam zasnąć, dopóki nie rozrysuję sobie nowego projektu. Na drugi dzień nawet pobiegłam zrobić rundkę po naszych sklepach, by zobaczyć odpowiednią włóczkę, ale niczego takiego nie znalazłam. Po kilku dniach doszłam do wniosku, że skoro nie bardzo mi wychodził mój duży sweter od góry, to spróbuję zrobić duży sweter od dołu i wykorzystam włóczkę z tamtego projektu.  

Mam nadzieję, że to nie będzie pechowa włóczka i że tym razem wytrwam w robótce. Bo prawda jest taka, że jak robótki zeszły na daleki, daleki plan, to jakoś te robótki mi się dłużą i dłużą. I na razie też mam tylko kilkanaście cm wydzierganych, chociaż druty 8,00mm. 

Z czytaniem też nic nie zwojowałam, mimo iż minęły dwa tygodnie od ostatniego WDiC. Po pierwsze, to cierpiałam ostatnio na "zaczynanizm" - co i rusz zaczynałam czytać nową książkę, ale kończyło się po 3-4 stronach. A po drugie, to moja córka właśnie dzisiaj zdała ostatni z 5 egzaminów na zakończenie 4 klasy w edukacji domowej i przygotowania do nich zajmowały głównie moją uwagę ostatnio. 

Koniec końców "Jedz i biegaj" wciąż jest moją podstawową lekturą. I mam nadzieję, że uda mi się skończyć ją czytać w ten weekend, mimo iż nie będzie on taki całkiem wolny przez tonę nikomu niepotrzebnej papierkowej roboty.

Wam jednak życzę udanego długiego weekendu i zapraszam na 



   

   


Newsletter