Szukaj na tym blogu

środa, 19 lipca 2017

Prokurator i Niewidzialny - czyli środa z książką #03

Środa z książką

Tak jak nie umiem zajmować się przez dłuższy czas tylko jedną robótką, tak też nie potrafię czytać tylko jednej książki. Bywa, że jedna wciąga tak bardzo, że nie mogę skupić się na niczym innym, dopóki jej nie dokończę, ale bywa też tak, że dawkuję sobie lekturą w niewielkich dawkach, by móc dłużej się nią napawać, chłonąć. Tak jest z "Przyjaciółką z młodości", o której pisałam w zeszłym tygodniu. Czytam tylko po kilkanaście stron i tylko jak jestem w odpowiednim na to czytanie nastroju.



W między czasie połknęłam dwa kryminały - tak od środy do niedzieli, a teraz czytam Opactwo Northanger, żeby nie było, że jak jakiś czas temu ogłosiłam Lato z literaturą klasyczna, to żadnej książki z tej listy nie przeczytam. Zaczyna się przyjemnie bardzo. 

Ale dziś będzie o wspomnianych kryminałach. 

"Prokurator" to debiut literacki Pauliny Świst, autorki piszącej pod pseudonimem. Na okładce przeczytamy "Ostry seks, ostry język, ostra akcja. Jeszcze żadna polska gwiazda nie eksplodowała z taką siłą na firmamencie polskiego kryminału."



To historia o 30 letniej pani adwokat Kindze Błońskiej, która przyjeżdża do Gliwic, by bronić w sądzie groźnego przestępce "Szarego", który jest jej przyrodnim bratem. Tuż przed rozpoczęciem procesu w barze poznaje troszkę od siebie starszego, przystojnego faceta i oczywiście wieczór kończą w jego mieszkaniu. Wkrótce okazuje się, że facet na jedną noc, jest jej rywalem na sali sądowej, czyli tytułowym prokuratorem Łukaszem Zimnickim. 

Książkę czyta się szybko, akcja jest wymyślona dość sprytnie i kończy się oczywiście happy endem, jak w typowym love story. 
Czyta się dość szybko również z tego względu, że napisana jest potocznym językiem, czasami lekkim, odrobinę zabawnym, ale przede wszystkim prostackim i wulgarnym. I ta jego wulgarność silnie działa na niekorzyść tej książki. Być może ja mam inną definicję ostrego języka, raczej kojarzy mi się z ciętymi ripostami, kontrargumentami, a nie z używaniem słowa na k jako przecinek.  I  seks jest w tej książce szybki, wulgarny (tzn. wulgarnie opisany), mało finezyjny.

"Niewidzialny" Mari Jungstedt to książka otwierająca nową serię wydawniczą Mistrzynie Kryminału Obyczajowego. Kupiłam jak zawsze na próbę, w promocyjnej cenie, ale nie wiem czy będę kontynuować, bo oczywiście jak się okazało po zakupie, na Legimi mam dostęp do większości tytułów z tej serii. 




Na Gotlandii, tuż przed rozpoczęciem wakacji, zostaje w bestialski sposób zamordowana 35 letnia kobieta. Podejrzanym oczywiście jest jej partner. Jednakże wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa, a przecież podejrzany siedzi w areszcie. 
Trochę męczyła mnie ta książka. Akcja trochę dziurawa. Oczywiście nie musimy wszystkiego wiedzieć w kryminale, nie musimy znać odpowiedzi na każde jak? i dlaczego? Ale mimo to niektóre okoliczności lub fakty wydają się być wyciągnięte jak króliki z kapelusza. Do tego przez niemal połowę męczył mnie język, którym była napisana. Tym razem nie wulgarny, czy prostacki, ale brakowało mu rytmu, płynności. Trochę czasu musiało minąć nim udało mi się do niego przyzwyczaić. 

Dodam tylko, że pewne wartości dydaktyczne jednak ta książka miała. Po jej skończeniu, od razu pobiegłam do pokoju córki,  by ją po prostu przytulić. Rodzicielskiej uwagi nigdy nie za dużo.  

 Gdy w niedzielę czytałam "Niewidzialnego" mąż zauważył, że jak się męczę i gdy usłyszał, że język powieści mnie drażni, stwierdził, że to dziwne, by zwracać na to uwagę. 
A wy uważacie, że to dziwne? Bo dla mnie język jest ważny, nawet bardzo ważny. Oczywiście pomysł, akcja, postacie są niezbędne, ale wszystko zależy od tego jakimi słowami zostanie to opisane. W jaki sposób odróżniamy arcydzieło od przeciętnej książki? W końcu powieść to słowa, tylko słowa, albo aż słowa. Użyte umiejętnie budują klimat i najbłahsze wydarzenia mogą uczynić interesującymi. Źle dobrane zniechęcą nawet do najbardziej interesującej historii.



   

   



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za komentarz!

Newsletter